Od sierpnia 2011 kiedy rozpadł się mój związek małżeński nie miałem wyjścia i zamieszkałem w domu rodzinnym.
po 2 tygodniach zaczęły się awantury.Że to moja wina ,że miałem rodzinę itd.Chociaż wcześniej były inne wersje mojej matki.Mój ojciec to despota,alkoholik .Pamiętam jeszcze jak byłem mały musiałem słuchać jego awantur,żebrań o pieniądze na wódę ,ucieczki z domu bo był nawalony i wieczne jazdy. Mój ojciec wiecznie mnie lał ,do tego stopnia ,że wstydziłem się rozebrać na w-fie bo byłem siny od stóp po szyję , matka udawała ,że nie widzi tego albo uciekaliśmy z domu.Kiedy dorosłem i wieku 20 lat opuściłem dom założyłem swoją rodzinę nie bardzo umiałem być dobrym mężem-ojcem.wpadłem w alkoholizm,póżniej prochy.mój związek się rozpadł.Choć od 2005 roku jestem trzeżwy i tak ciągle słyszę ,że zmarnowałem swoje życie ,że jestem nikim ,dziadem.Zmartwień mi nie oszczędza ex żona ,która za wszelką cenę chce mnie pozbawić kontaktów z jedynym dzieckiem,synem.Nie mam się komu wygadać ,kiedy próbowałem usłyszałem od moich rodziców ,że oni mają też swoje problem i powinienem być wdzięczny ,że w ogóle pozwalają mi mieszkać.Pomimo ,że mój ojciec nie daje pieniędzy na zycie ,nigdzie nie pracuje to i tak jest cacy.Mam tego dość ,nie mogę tak dalej żyć ,chwilami mam myśli ,żeby skończyć z sobą albo z nimi.W tym momencie mój dochód to 450 zł z tytułu zasiłku i nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.Naprawdę nie wiem już sam co mam robić ,ale wiem ,że długo już nie dam rady.