Witam!
Obecnie mam problem z jamą ustną a właściwie z językiem. Podejrzewam, że to kandydoza, ale nie jestem pewna. Zacznę od początku. Do wizyty u lekarza rodzinnego zmusił mnie ból, obrzęk, tkliwość i ciepłota miejsca poniżej kolana u prawej nogi (podczas ciązy zrobił mi się w tej okolicy żylak), z uwagi na to, że moja mama kiedyś zmagała się z zapaleniem żył głębokich, mogłam skojarzyć fakty i byłam niemalże pewna że zapalenie pokochało i mnie. Udałam się do lekarza rodzinnego, ale lekarka jakby wykluczyła tę wersję, w zasadzie to podejrzewała boleriozę, ale nie była pewna więc zapisała mi antybiotyk Canbiox który miał działać na 3 jej podejrzenia czyli : zapalenie żył (przy którym się upierałam), boleriozę i zapalenie tkanki podskórnej. Dostałam trzy opakowania, w każdym znajdowały się trzy tabletki. Moja kuracja trwała przez 9 dni. Oczywiście przy tym stosowałam priobiotyk 4Lacti, dodatkowo dostałam NLPZ DicloDuo i krem do smarowania obolałego miejsca Ibalgin sport. Antybiotykoterapię skończyłam we wtorek (13 maja), we środę zaczełam odczuwać nieprzyjemne objawy w okolicach intymnych, domyśliłam się, że to grzybica. Stosowałam maść bepanthen, łykałam priobiotyk i żeby zniwelować przykre objawy stosowałam okłady z jogurtu naturalnego. Pomogło. Wczoraj zauważyłam biało - brązowy nalot na języku (nie wiem czy ten brąz jest od kawy, czy jest czegoś objawem), język stał się bardzo wyczulony na smaki, bardzo mocno odczuwam smak kwaśny i pikantny, ponadto język wygląda jakby był popękany, jest umiarkowanie bolesny, ale najgorsze jest to, że mimo używania odświeżającej pasty do zębów, bez przerwy czuję w ustach kwaśny, nieprzyjemny posmak. Czym to jest spowodowane? Bardzo proszę o odpowiedź!