Witam, mam pewien ważny problem. Mam skromną wiedzę z zakresu psychologii ze studiów licencjackich, których profil o to zahaczał. Mam bliską mi osobę, którą znam 6 lat ( związek). Moje obserwacje mogą być subiektywne, jednak postaram się wypisać te elementy, które uważam za objawy ( tylko nie wiem czego). Jest to mężczyzna w wieku prawie 30 lat. Pierwszym elementem jest brak umiejętności lub chęci okazywania emocji pozytywnych ( nie mówię tu o typowym dla mężczyzn mniejszym okazywaniu, tylko o ogromnej trudności), kolejny element to traktowanie osób bliskich jak wrogów ( tzn. zachowuje się jakby był samowystarczalny, nikogo nie potrzebował, artykułuje to nawet), kolejny element to ( agresja słowna przychodząca z ogromną łatwością i ciętym cynicznym zdawałoby się tonem w stosunku do osób, które są bliskie; ostatnio agresja słowna zahaczała nawet o aluzyjne straszenie agresją czynną werbalną) kolejny element to momenty infantylności , kiedy już istnieje próba okazania uczuć w przypadku bliskości partnerskiej ( dziecinne mówienie, zdrabnianie, obracanie w żart), trochę podchodzi to także pod zmiany osobowości ( w jednej chwili: cyniczny i zimny, za jakiś czas obojętny, następnie misiak dziecinny). Próby poważnych rozmów z ta osobą o niej lub problemach związanych z relacjami w związku kończą się obracaniem w żart albo kłótnią. Nie ma możliwości dotarcia do źródła problemów, bo nie da się normalnie głębiej porozmawiać. Istnieje też z mojej perspektywy brak zrozumienia dla odniesień i porównań do innych ( tak sie nie robi, bo...taka jest norma itp.)...Tendencje to kłamstw ( konfabulacji) i podwyższania poczucia własnej warości wśród osób obcych lub znajomych, których dawno nie widział. I moje subiektywne: strach przed głębokim zaangażowaniem emocjonalnym ( otwarciem się) i duża doza krytycyzmu wobec innych ( szczególnie bliskich osób). I jeszcze jedno - kiedy istnieje kłótnia, konflikt, po bardzo obraźliwych dla drugiej strony słowach, nieadekwatnych nawet do poziomu, na drugi dzień próbuje się zachowywać tak, jakby sie nic nie stało, nie trzeba przepraszać, nie ma problemu ( i tu też wchodzi czasami infantylizm w przypadku próby przeproszenia - udawanie głosu dziecka, zdrabnianie itp.) Proszę o odpowiedź, jest to dla mnie bardzo ważne.