Wiatam.Mam 20 lat. Byłam u 5 lekarzy rodzinnych, 2 onkologów, 2 hematologów, 5 radiologów. Mam powieszkone 4 węzły chłonne na potylicy (dokladnie w tym miejscu co jest guzowatość potyliczna) są twarde, bezbolesne, przesuwalne. Przez ten czas miałam wykonywane 5 razy badania morfologia z rozmazem, ldh, crp, ob - wszystkie badania w normie. Robiłam również badania: próby wątrobowe, tsh, ft3, ft4, mocznik, kwas moczowy, kreatynina, białko, gluzkoza, hbs, hiv, w kierunku cytomegalii, boreliozy, toksoplazmozy, mononukleoza, ige całkowite, aso. Dwa miesiące temu mialam rezonans glowy i też nic nie wykazał oprócz blizny po wylewie. Nie było żadnego dopisku o powiększonych węzłach chłonnych. Miałam usg jamy brzusznej, oprócz naczyniaka na wątrobie zadanych innych zmian. Miałam usg tarczycy, oprócz małej torbielki wszystko ok. Rtg klatki też ok. Miałam 5 raz przez ten czas usg węzłów chłonnych, oprócz tych 4 reszta w normie. Największy ma wymiary max 5mm na 8mm. Są struktury hypoechogenicznej. Radiolodzy uważają, że odczynowe. Onkolodzy i hematolodzy mnie zbadali tzn dotykała szyję, okolicę obojczka, pachy i stwierdzli, że to nie chłoniak bo w tym miejscu na potylicy nie ma węzłów nowotworowych a po drugie oni nie potrafią nawet wyczuć tych węzłów. Lekarze rodzinni wogóle twierdzą, że węzły są w normie i małe. Bylam prywatnie u chirurgów nawet dwóch zaden się nie podjął wycięcia węzła, tłumaczą się, że zdrowego węzła nie wytną. No i taka moja historia. Czy to może być chloniak ?