Dzień dobry, mam problem z określeniem własnej orientacji seksualnej i w związku z tym chciałem prosić o pomoc w ustaleniu tego, co się ze mną dzieje.

Mam 20 lat, od kilku tygodni żyje w abstynencji seksualnej (nie onanizuje się, dokładnie 38 dni). Od 3 miesięcy nie oglądam też pornografii, które nałogowo oglądałem od 7 lat. Wydaje mi się, że to może właśnie pornografia namieszała mi w głowie.

Nigdy nie miałem dziewczyny, ale to wynikało z mojego podejścia do spraw sercowych. Każde zaureczenie względem kobiet odrzucałem. Miałem taki pogląd, że każde małżeństwo jest straszne, że większość kobiet to rozchwiane emocjonalnie krzykaczki, które nie znają kompromisów i zawsze muszą postawić na swoim a z mężczyzny chcą zrobić własnego pieska, przy czym jedenym zajęciem takich pań są seriale, ciuchy i mejkap. Taki miałem pogląd, który jednak niedawno odrzuciłem. Chciałem dać szanse wewnętrznemu pragnieniu zakochania się w innej osobie.

Przez lata tkwienia w uzależnieniu od onanizmu i pornografii przechodziłem z jednego gatunku porno na drugi, bo ten wcześniejszy przestawał mnie podniecać. Najpierw były zwykłe nastolatki, potem MILF, seks analny i oralny, aż doszedłem do femdom (kobieca dominacja). W końcu i to przestało mnie podniecać i szukają czegoś innego doszedłem na dno. Tkwiłem kilka miesięcy w kategori tkw. shemale, a potem zszedłem do gayporn. Zaczęło mnie to przerażać. Filmy z kobietami oglądałem coraz rzadziej, bo rzadko mnie podniecały. Wyczytałem w internecie, że to wynika z mojego nałogowego, patologicznego zapotrzebowania na hormon zwany dopaminą i odwyk powinien mi pomóc. Również przez onanizm mam problem ze wzwodem.

Jestem na tym odwyku i faktycznie zauważyłem poprawe, ale moje odczucia homoseksualne wciąż nie ustąpiły. Wzmocniły się natomiast odczucia heteroseksualne. Gdy oglądałem gayporn, nigdy nie myślałem o mężczyznach w odczuciu romantycznym (tj. zakochania się), ale seks z nimi już sobie wyobrażałem, choć gdy stoi przede mną prawdziwy mężczyzna to myśl o stosunku z nim budzi we mnie obrzydzenie. Podczas odwyku bardzo często mam sny erotyczne, ale w każdym z nich kocham się z kobietą. W tych snach je pieszcze, bądź po prostu uprawiam z nimi seks. Mimo to, nie mam ani polucji ani wzwodu. Gdy budze się rano, to *konar nie płonie*. Również w ciągu dnia, nawet gdy pogadam z ładną, pogodną i sympatyczną dziewczymą, mimo że mogę poczuć przyśpieszone bicie serca (jestem dosyć kochliwy) to seksualnie nie ma we mnie żadnej reakcji. Względem skąpo ubranych pań np. na plaży też nie czuje podniecenia. Myślę, że mam wypaczony obraz przeciętnej kobiety i chcąc/nie chcąc porównuje je do tych które widziałem w filmach, ale może jednak jestem po prostu biseksualny ? W ciągu całego odwyku względem kobiet poczułem podniecenie może 3 razy... Zastanawiam się, czy może mam problem hormonami ? Mam dosyć młodą twarz (za młodą jak na 20 lat), rzadki zarost na twarzy (choć nogi są bardzo owłosione), niski wzrost (170). Z charakteru jestem dosyć spokojny, aż za spokojny...

Nie wiem już sam, co się ze mną dzieje. Proszę o pomoc...