Dzień dobry. Mam na imię Wktoria. 3 lata temu stwierdzono u mnie depresje ,która była wywołana brakiem zrozumienia w domu,znrcaniem się psychicznym matki na mnie i braku możności poradzenia sobie z prproblemam i ogrooomy stres i strach przed wszystkim.Cięlam sie na rekach i.to mi w jakiś sposób pomagało. Dziś mam 19 lat czuje się lepiej może tez dlatego ze od roku mam wspaniałego chłopaka. Przez 8 miesięcy zylismy na odległość ja w Polsce,on w Norwegii gdzie mieszka. Tak się stało ze wyrwał mnie ze szponów matki i zabrał mnie tutaj. Mieszkam z nim od miesiąca. On pracuje ,ja siedze w domu. I to jest najgorsze. Spadło na mnie tak dużo,przeprowadzka ,nowy świat ,nowi ludzie,nowy język.. Wiadomo ze nie będę siedzieć tu bez pracy,wiec rodzice chłopaka szukają mi jakieś pracy gdzie norweski będzie zbędny,niestety tutaj wszyscy mówią po angielsku a mój angielski nie jest taki piękny.. Rodzice chłopaka mysla ze znam ang bo słyszeli jak rozmawiam ale tlunaczylam im ze to zbyt malo.. Wiem ze poprzez rozmowę mogę się nauczyć języka ale ja się boje otworzyć buzi przed ludźmi i badać kaleczonym angielskim, boje się ze będę mówić źle .. I znowu ktoś zacznie mnie krytykować jak w domu. Dodatkowo kiedy siedze tak sama w domu ucze się norweskiego który jest bardzo trudny.. Moje mysi kłębia sir wokół wszystkiego. Boje się ze zawiode chłopaka i jego rodziców.. Ze nie będę miała pracy lub sobie nie poradze w niej,nie dogadam sir z nikim.. Najgorsze jest to ze kiedy w domu czegoś brakuje jak nie pójdę sama do sklepu bo się nie dogadam,wiem ze muszę próbować ale jak? Dla kogoś postronnego ten problem to nie problem.. Ale to dla mnie ogromny stres, ogromne przeżycie.. Zaczynam miec znów mysli samobójcze mimo ze mam obok cudownego chłopaka. Mowie mu o wszystkim ,stara się mnie zrozumieć.. Ale on juz ma prace ,dom,zna język.. Nie wiem jak sobie radzić.. Proszę o mała rade. Nie chce aby choroba wróciła