zacznę tak parę lat temu zdradził mnie mąż, nie odszedł ode mnie ( nie wiem czemu ) przeżywałam to strasznie nie mogłam pogodzić się z tym że człowiek któremu tak ufałam zawiódł mnie, wszyscy znajomi mówili mi że zmyślam że mi się wydaję, nawet własna matka która mieszka z nami była za nim a przecież ona widziała jego zachowanie jego częste balangi nie wracanie na noce widziała jak płacze i nie śpię po nocach, jakoś mu wybaczyłam życie niby wróciło do normy chodź byłam czujna, ale złość do matki została, zaszłam w ciąże i co się dowiedziałam że mój mąż znowu ma kochankę i cały ten horror powrócił i znowu wszyscy mówili że wydaje mi się doszło do tego że unikam ich jak ognia nie mam ochoty na spotkania z nimi wychodzenie ogólnie z domu ale w nim też wysiedzieć nie mogę bo patrząc na moją matkę dostaje szału jestem tak nerwowa że byle głupstwo doprowadza mnie do wściekłości sam fakt że matka jest obok w pokoju doprowadza mnie do szaleństwa nie mogę jej wybaczyć że wolała obstawać za nim niż być oparciem w tych dniach dla mnie , sama czuję że któregoś dnia zwariuję, gdy się zdenerwuję muszę czymś rzucić i dostaje ataku głodu chciałabym gdzieś wyjść ale mi się nie chce mam chyba depresję i nerwicę razem