Witajcie.ja już nie wiem co myslec, 19go kwietnia, w 6tc liczac od OM trafiłam na izbe przyjęc bo pierw było plamienie a w tym dniu pojawiła sie krew i skrzep.. Zrobił mi lekarz usg a tam pęcherzyk odpowiadający 4tc bez echa zarodka o wielkosci 0.27cm. Powiedział,ze kobiety w ciazy czasem krwawia i ze to normalne, nie wiedzial czy ciaza sie rozwinie prawidlowo bo to jeszcze
za wczesnie. W czwartek 21 go zrobilam bete, wynik 2108, w poniedzialek powtorka, wynik 5270. Wczoraj poszlam z tym do ginekologa, tam znowu usg i nadzieja ze cos się ruszylo, niestety pęcherzyk taki sam,wyglądający na 4tc, a wg OM to juz 6.6tcsmutas.gif Lekarka kazała jeszcze z tydz poczekac i znowu na usg, wtedy zapadnie decyzja co dalej. Zasugerowała ciąze pozamaciczna i kazała w razie krwawienia czy bólu jechac na izbe przyjec. Pomozcie bo ja juz nie wiem co myslec, jestem na skraju zalamania, nie bede czekac tydzien tylko jutro ide do innego lekarza. Bralam cyclonamine(teraz odstawiona bo juz nie plamie) i biore duphaston ,wczesniej 3x1 teraz 2x1. Pani doktor badala na usg tez jajniki i nie widac nigdzie ciazy pozamacicznej ale tez nie wiadomo czy to nie dlatego ze jest za mala? Co mam o tym wszystkim myslec, mial ktos tak??? Bede wdzieczna za jakies sugestie... pozdrawiam , zalamana