Witam, tydzien temu zostala zdiagnozowana u siostry (30lat)angina, pierwsze objawy zaczely pojawiac sie 3 tygodnie wczesniej tj na poczatku sporadyczne zmeczenie pod koniec dnia, nastepnie wrazenie chwilowej utraty sil czy wyczerpania. To bylo chwilowe i po paru minutach samo przechodzilo wiec przypisywalismy to meczacej podrozy (2 dni bez snu). Po 2 tygodniach doszlo przemeczenie oczu i bole glowy zaczynajace sie pod wieczor, apap ibuprom fervex..itd sadzilismy bowiem ze to grypa, potem doszedl stan podgoraczkowy w 4 tygodniu i po okolo 5 dniach temperatura nie dawala sie juz niczym zbijac i przekroczyla 38 wiec udalismy sie do lekarza. Pan doktor zajrzal w gardlo stwierdzil ze to angina (prawy migdalek powiekszony z ropnym wysiekiem) i przepisal Klacid, temperatura ciut spadla, samopoczucie tez ciut poprawilo ale po 5 dniacg antybiotyku na migdalku zaczelo pojawiac sie wiecej nalotu, dolaczyl bol gardla i problem z przelykaniem wiec kolejna wizyta i zmiana antybiotyku na Ospen, 2 dzien brania a poprawy jakos nie widac, temperatura skacze od 37.00 rano do 37.8 pod wieczor. Siostra prosila lekarza o posiew z migdalkow ale ten odmowil tlumaczac ze nie ma takiej potrzeby. Czy ktos moze cos podpowiedziec, czy to rzeczywiscie angina czy moze cos zupelnie innego?