+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5

Temat: Czuję, że moje życie się skończyło

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Czuję, że moje życie się skończyło

    Cześć wszystkim. Na wstępie powiem, że w życiu nie wyobrażałem sobie, że moje życie potoczy się w takim kierunku w jakim się potoczyło i nie mogę z tego wyjść. Kiedy byłem małym dzieckiem byłem całkiem otwarty na innych, śmiałem się z innymi, bawiłem i tak dalej. Uległo to zmianie kiedy zaczęły się dalsze lata podstawówki, gdzie byłem prześladowany, wyzywany i generalnie nie było za ciekawie. Od tego czasu nie potrafiłem już otworzyć się na ludzi i żyć między innymi, poza małą grupką przyjaciół. I w gruncie rzeczy wszystko było w porządku dopóki nie wyprowadziłem się do Londynu, aby zacząć studiować muzykę. Myślałem, że być może jeśli rzucę się na coś konkretnie nowego to nauczę się sobie radzić w towarzystwie i życiowo. No i na początku jakoś leciało, znalazłem pracę jeszcze przed studiami, pracowałem dotychczas, skończyłem pierwszy rok studiów. No może nie do końca, bo nie udało mi się zaliczyć jednego przedmiotu. Problem był taki, że jednak nie odnajdywałem się wśród ludzi. Zawsze mówili mi, że jestem cichy i no co tu dużo mówić.. nie chciałem tego zaakceptować. Nie umiałem i nie mogłem. Aczkolwiek to nadal nie jest nic złego prawda? To tylko znajomi ze studiów co tu dużo mówić. Moje problemy zaczęły się jakoś tydzień temu (o ile dobrze pamiętam) pewnego dnia po prostu zacząłem się martwić. Nie mogłem wyjść ze swojej głowy, była przepełniona negatywnymi myślami, że to już koniec, że nie warto walczyć. Pomyślałem, że stop i że czas pójść spać. Tyle, że nie mogłem spać. Następnego dnia nie mogłem też już jeść. Znajomy z którym mieszkam w pokoju zaczął się*o mnie martwić i wyciągnął mnie żebym coś zjadł co mi jako tako pomogło tego dnia. Szliśmy wtedy na imprezę, wydawało mi się, że kontakt z innymi ludźmi pomoże, jednak nie udało się. Notorycznie nie mogę się skupić, co nawet widać*po tym poście. W pracy patrzą się na mnie jak na debila, który sobie znowu coś wymyślił. Że ej przecież jest z Tobą wszystko w porządku. Tak samo znajomi którzy mają już dosyć mojego obniżonego stanu od kilku dni mówią mi, że się użalam i żebym wziął się w garść. Tylko, ja nie potrafię. Nie umiem już więcej się dźwigać i podnosić. Nie potrafię. Jedna znajoma podrzuciła mi pomysł, abym wrócił do domu i zaczął studiować po prostu coś innego, ale to by oznaczało poddanie tego wszystkiego co już zbudowałem tutaj, w Londynie. Mam pracę, mieszkanie, pierwszy rok studiów za mną. To brzmi dobrze, ale ja nie potrafię*odnaleźć się w swojej rzeczywistości. Mam ochotę popełnić samobójstwo, ale wiem że to i tak nie rozwiąże moich problemów. Poza tym ściągnie cierpienie na moich bliskich.

  2. #2
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    243

    Hej Po pierwsze, to poczytaj o introwertyzmie - szczególnie sięgnij po bardzo fajnie napisaną książkę "Ciszej proszę.." Susan Cain. I wbij sobie do głowy, że jaki jesteś taki jesteś, a jak się ciebie opisze i jakimi słowami to jest kompletnie nieistotne. Jesteś cichy? No i dobrze, taki jesteś (a inni są głośni i nieznośni, i co). W towarzystwie osób, które nie są ci zbyt bliskie i przy których nie czujesz się całkowicie komfortowo, pewnie zawsze taki będziesz. Wśród najbliższej rodziny i prawdziwych przyjaciół byś się otworzył i byłbyś sobą, mógłbyś dużo gadać, śpiewać, wygłupiać się. Ale najwidoczniej nie masz tam teraz obok siebie nikogo takiego.

    Skoro ci źle, to znaczy, że coś poszło nie tak. Czy studia cię cieszą, dają satysfakcję? Czy to to, co chcesz robić do końca życia? Nie sztuka trzymać się jednej, obranej ścieżki - sztuka to z niej zejść i zacząć iść inną, nieznaną! Może dobrze ci radzą, byś wrócił i wybrał inne studia. Zamiast iść dalej złą ścieżką, która cię męczy, lepiej pójść inną, dłuższą (bo będziesz dopiero na jej początku), ale dającą radość i satysfakcję. Wiele osiągnąłeś w Londynie - ale czy cię to cieszy, czy nie czas teraz sięgnąć po coś nowego, sięgnąć po coś wartościowszego na dłuższą metę? Zastanów się, czego naprawdę pragniesz. Wiele osób cierpi całe życie, bo nie chcą zrezygnować z tego, co mają - stabilne życie, stałą tą samą pracę od np. 30-tu lat, której tak naprawdę nie znoszą. Ale boją się nowego, wolą stare, niefajne, ale jednak znajome, przewidywalne życie. Pomyśl więc, czego naprawdę pragniesz, i zacznij iść w tym kierunku.

    Zastanów się też, czy nie warto by było, żebyś poszedł do poradni psychologicznej. Może zaczyna ci się depresja (myśli samobójcze są dość niepokojące). Warto, byś porozmawiał z profesjonalistą, który potrafi pomóc zagubionym duszom.

    A tymczasem - chłopie, masz całe życie przed sobą, jak dobrze pójdzie to kilkadziesiąt lat niesamowitości! Tyle rzeczy możesz zobaczyć, cały świat! Tylu wspaniałych ludzi poznać, zakochać się, mieć rodzinę, żonę, dzieci! Możesz robić cokolwiek, być kimkolwiek, otworzyć firmę, założyć fundację, pomagać innym, zmieniać siebie i swoje otoczenie, zmieniać innym życia na lepsze. Świat jest taki piękny i pełen tylu możliwości - wystarczy po nie sięgnąć! A ty myślisz o samobójstwie... Nie martw się, kiedyś i tak umrzesz. Umrzesz. Wszystko się skończy. Ale po cholerę to przyspieszać? Znacznie ciekawiej żyć i zobaczyć, co będzie - a może być cokolwiek, łącznie z wizytą kosmitów na Ziemi Jak się zabijesz to twoja ukochana, przyszła żona, będzie samotna, bo jej druga połówka zniknie I twoja rodzina się zapłacze ze smutku. Jak masz rzeczywiście silne myśli samobójcze, to idź do poradni psychologicznej, pewnie macie tam coś takiego przy uczelni. Po co masz się męczyć, niech ci pomogą, od tego są. I zastanów się bardzo, bardzo dokładnie, czego pragniesz, co ci daje najwięcej szczęścia, jaka myśl wywołuje o ciebie motylki w brzuchu i podekscytowanie. Powodzenia

  3. #3
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Tak, tak - sarkazm. Ale wszystkiego Pani na priv nie napisałem, a warto by - jeszcze to zrobię. Nie chce mi się pisać tłumaczenia tego elaboratu powyżej - z przesłaniem: osiągnąłeś mało, ale jak na swoje możliwości i pojęcie wystarczy. ...Pojęcie mieć, że się nie jest zdolnym, a bez zdolności - nie ma człowieka, wszyscy z niego kpią i oczekują, żeby był "Ciszej proszę..." - nie tak?
    Oczywiście ma Pani rację, a po dzisiejszym dniu w pracy (krótkim), stwierdzam, że jednak tu chodzi o przetrwanie, klęska to już fakt dokonany... więc cóż, że żony nie będzie - dociera od niedawna, że myślenie o tym to strata czasu, podobnie jak (dla mnie, nie twierdzę, że dla młodych) - czytanie "Ciszej proszę..." Zrozumieć, by być cicho miałem dawno, a teraz niestety internet, tylko nasila niepokój. I upływ czasu.
    Czytać można cokolwiek, im więcej, tym bardziej nabywając poglądy,
    rzeczy w tym, by je ukształtować - chyba w okresie, gdy człowiek podatny na wpływ, bo liczy na nagrodę, czyli za młodu. Później - farmakologia, by "wyciszenie odzyskać", czyli z pożytkiem - jak zawsze, procedura.
    Ciszej - bo zadręczą, tak to na dziś wygląda. Tutaj - nic nie uzyskam, więc także. Ma Pani rację, jednak pisząc trochę się uspokajam - myślę sobie, że nie jestem całkiem obcy, więc bliższy - jak w teorii o tabu pokarmowym, z pożeraniem zwierząt (jak zwykle Wikipedia).

  4. #4
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Tylko, że.. ja sam już*nie wiem co ja chcę robić w życiu. Czuję się jak najpróżniejszy człowiek świata, który nawet nie ma pojęcia co zrobić dalej. Wszyscy mają*plany, karierę. A nawet jak nie to, to chociaż plany na najbliższe kilka tygodni, a ja nie. Mówią znajdź sobie coś. Tylko skąd mam wiedzieć co sprawi mi radość? Jest tyle rzeczy, które chcielibyśmy jako ludzie osiągnąć, a nie potrafimy bo kieruje nami próżność. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję się*jak egoistyczna świnia, która swoimi działaniami ściąga cierpienie i smutek na swoją*rodzinę i przyjaciół. Nigdy nie potrafiłem być na tyle przyciagającą*osobą, aby ludzie lubili mnie sami z siebie. Zgrywam ofiarę, choć*wiem, że nie powinienem. I co najgorsze czuję, że jakoś*mnie to odciąża, kiedy sobie tak ponarzekam. Przecież to jest chore. Kto lubi narzekanie? Ja po prostu już nie daję rady. Jak ktoś ma mi pomóc, skoro ja już całkowicie straciłem chęć, aby jakąkolwiek pomoc otrzymać? Przecież ja już*taki będę do końca życia. Próbowałem to zmienić. Robiłem różne dziwne rzeczy, aby spróbować przełamać swój lęk przed ludźmi, ale albo przy większych rzeczach tchórzyłem, albo nie dawało mi to satysfakcji. Nie wiem po co mam cokolwiek robić w życiu, skoro nie będę w stanie być uśmiechnięty. Czuję się wiecznie niezaspokojony. Jak żyć? Jak nie oszaleć w tym wszystkim, jak być silnym i nie poddać się*temu co mówią*o Tobie ludzie? Jak pogodzić się z tym, że jesteś leniwą świnią która nic nie potrafi zrobić ze swoim życiem?

  5. #5
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Dziękuję. Widzę, że mnie świetnie rozumiesz. I zgadzam się, że nie potrafię prawie nic z siebie dać - chyba to już napisałem tutaj. Tyle co jeszcze w pracy - od niechcenia.
    Czego się obawiam... też jest w moich postach: Czuję, że intelekt nie domaga poważnie... problemy z pamięcią, chyba nie urojone... w pracy wychodzą, ale nie przejmuję się tym tak bardzo, że źle ją wykonuję, jak tym właśnie, co o mnie myślą.

    A moje myśli ciągle wokół tego, że krzywdziłem... siostrę... nawet nie opisałem tutaj wszystkiego, bo po prostu wstyd... chodzi o przemoc, no cóż powiedzieć. I teraz widzę jaka jest, gdy dorosła... ja, starszy brat. I nadal czasem myślę o niej, gdy mnie wyprowadzi z równowagi... nie mogę napisać, nie wolno mi, przeginam. ...Ale to ja siebie - wyprowadzam z równowagi... Czym to się objawia? - Tym, że klepię w klawiaturę tutaj... Nie znowu nie mogę... Po co to w ogóle robię?? Co to ma zmienić, że tu piszę. Chcę już spać!

    Jeszcze jedno - znowu usprawiedliwienie? Cały czas czuję coś takiego, co ktoś dla mnie znaczący napisał na drugim forum, że to "zagubienie". Niezaradność, brak wyobraźni. Bo przecież tylko siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę, boję się kontaktów z ludźmi, a tylko w internecie jestem odważny... to chyba też dla Was jasne.
    Przynajmniej przestałem tu durnie obrażać, osoby oferujące pomoc, specjalistów. Przepraszam - słowo, które u mnie w domu nie obowiązuje. A może nie? Nawet nie wiem... nie przejawiam właściwych zachowań, bo ich nie znam... (cytuję książkę znowu). Tyle chyba. Dobrze, że już spać. Powinienem zaprzestać tego bełkotu, to nic nie daje.
    Że czegoś tam nie zrobię, co sobie wymyśliłem, że jakiś linux (z tych łatwych), z poradnika... bo chciałbym dorównać - komu? To jest próżność... przed samym sobą udaję, zgadzam się.
    Nie chce widzieć ważniejszych rzeczy. Nawet polecanej tu strony - psychologia życia...
    Wolę zakrzyczeć wszystkich tutaj.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. jakie moje życie ma sens
    Przez dżeikop w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-11-2014, 14:13
  2. Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 04-02-2014, 10:11
  3. Zabieg ETS - moje życie to koszmar
    Przez paweł1990 w dziale Forum dermatologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 09-06-2013, 21:02
  4. Mam bardzo ciężki problem (To Może uratować moje dalsze życie)
    Przez MrToXoT w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 12-16-2012, 21:05
  5. Czuje Ze Sie Zmieniam ...Czy Moge Stac Sie Seryjnym Morderca ????????.
    Przez Malik_36 w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 06-30-2012, 19:29

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250