Witam,

Od dwóch lat jestem albo byłam szczęśliwą mężatką. Piszę byłam ponieważ od pół roku widzę że miedzy nami jest coraz większy dystans. Chodzi mi o to że mój mąż zmienił stanowisko pracy, awansował, jest kierownikiem regionu wiec często wyjeżdża, a jak wraca to zmęczony. Ale nie w tym problem, bo to akurat jestem w stanie zrozumieć, ale nie jestem w stanie znieść tego że coraz rzadziej ze sobą rozmawiamy, kiedyś często w ciągu dnia potrafił dzwonic, a teraz to ja dzwonie wieczorem, bo on pewnie poszedłby spac i zapomniał o mnie. Mam wrazenie ze liczy sie dla niego tylko jego praca, nie pyta sie co u mnie, nawet jak ide na piwo z kolezankami, to nie pyta jak sie bawilam, o czym plotkowałyśmy. Kiedys tak nie było, wrecz przeciwnie wszystko chciał wiedziec, był bardzo ciekawski. Obecnie nawet jak ja zaczynam rozmowę to mówi ze pogadamy jutro bo teraz ma cos do zrobienia. Tak jest często. Strasznie sie czuje samotna. O dzieciach to nie wspominam bo znam jego zdanie, ze jeszcze czas, jestesmy jeszcze za młodzi, itp. Nie wiem jak mam z nim rozmawiac, jak mu powiedziec o tym co czuje, ze mnie krzywdzi tym swoim zachowaniem Chce z nim o tym pogadac bo dłuzej tak nie wytrzymam, ale z drugiej strony nie chce sie kłócić i boję sie ze ta rozmowa nie pomoze, tylko pogorszy nasze relacje. Co mam robic? Proszę poradźcie cos.