Witam
Poszukuję podpowiedzi lub porady związanej ze stanem mojego Taty
W skrócie historia wygląda następująco

W dniu 10-10-2014 w domu Tato zrobił się cały żółty. Po konsultacji z lekarzem rodzinnym
podjęto decyzję o jego hospitalizowaniu. W szpitalu wykonano szereg badań między innymi badanie USG jamy brzusznej, po którym stwierdzono – torbiele trzustki , guz głowy trzustki ze zwężeniem brodawki Vatera . Dodatkowe badania stwierdziły żółtaczkę mechaniczną.
Nadmienić muszę, że Tato był wcześniej leczony na cukrzycę typu II i jest wciąż oraz na raka prostaty cT2N0. Rak prostaty był leczony z powodzeniem techniką IMRT (napromieniono obszar prostaty do dawki 76Gy. Na pęcherzyki nasienne podano 66Gy ) – wyniki po tym leczeniu były bardziej niż zadowalające.
Po tygodniu pobytu w szpitalu lekarz prowadzący zdecydował się na operację, której celem było wykonanie drenażu dróg żółciowych oraz zespolenie żołądkowo jelitowe , w sumie wykonano 3 zespolenia – jednak po operacji Tato był wciąż na całym ciele bardzo żółty operacja była wykonana w dniu 22-10-2014. Nagle w dniu 01-11-2014 wystąpił u Taty silny ból brzucha w trybie pilnym wykonano laparotomię, która wykazała nieszczelność zespolenia przewodowo jelitowego Zdecydowano się na kolejny zbieg – po usunięciu szwów zamknięto otwór w jelicie cienkim, a do dróg żółciowych założono dren KEHRA i wykonano cholangiografię śródoperacyjną , potwierdzając prawidłowe położenie. Po operacji badając płyn z otrzewnej stwierdzono bakterię Klebsiella szczep ESBL + , podano antybiotyk na 10 dni MARONEM . Tu moim zdaniem ważna informacja - 2 dni po operacji (jak ordynator stwierdził ratującej życie) cały żółty kolor ze skóry zszedł.
Tato zaczął się czuć coraz lepiej nawet zaczął sam po trochu chodzić (ma 74 lata).
W dniu 19-11-2014 został wypisany do domu , drenaż został pozostawiony (informacyjnie miał on być umieszczony w otrzewnej jeszcze około 3 miesięcy – płyn wciąż zlatywał do woreczka zamontowanego na drenażu) po tym okresie miał być usunięty.
I tutaj zaczyna się moja niewiadoma. Otóż po około 3 dniach pobytu w domu Tato w nocy zaczął
zachowywać się dziwnie (nie potrafił z pokoju trafić do łazienki , bezmyślnie chodził po całym mieszkaniu , wyrwał sobie sam woreczek z płynem z otrzewnej ) wezwano pogotowie w trakcie ich wizyty zbadano poziom cukru (wartość około 350) jednak ratownicy stwierdzili, że niema podstaw do zabrania go do szpitala.
Po około 3 godzinach wezwano po raz drugi pogotowie , Tato już był w gorszym stanie.
Nie reagował na słowa , miał bardzo mętne oczy – decyzja pogotowia zabieramy do szpitala
Na miejscu podano glukozę i wykonano usg jamy brzusznej nic niepokojącego nie stwierdzono.
Jednak w takim stanie został przyjęty na oddział wewnętrzny po około 1 dobie Tacie wróciła świadomość jednak nic nie pamiętał. Leżą na tym oddziale Tato coraz bardzie był słaby, aż po raz drugi stracił świadomość ponownie na okres 24 godzin po tym okresie „obudził się” i znowu nic nie pamiętał z poprzednich dni. Na dzień dzisiejszy tato znowu ma utratę świadomości (mętne oczy , nie reaguje na bodźce zewnętrzne – znów podają glukozę – i sami jak to powiedzieli nie wiedzą co to jest).
Podejrzewam, że odczekamy kolejną dobę i Tato się znowu się obudzi – Proszę pomoc może u Państwa był już taki przypadek nie wiem co mam dalej robić.Tato jest coraz bardziej słaby, nie wstaje z łóżka.
Lekarze mówią, że jak się wybudzi to go wypiszą do domu bo ich zdaniem nie wymaga leczenia szpitalnego. Dla nas będzie to wówczas bardzo ciężki okres mama jest osobą niewidomą ja pracuję o różnych porach - zależy mi tylko na tym aby Tato mógł sam chodzić to jest teraz dla mnie najważniejsze.
Z tego co mogę jeszcze powiedzie to wiem, że wysokość cukru w organizmie Taty jest utrzymywana na poziomie 200 do 250 tak mnie poinformował lekarz.