Dzień dobry. Piszę z problemem, który mam już od połowy poprzedniego roku. Mianowicie zaczęło się od dziwnych pieczących plam na penisie, nastepnie pod napletkiem i na żołędziu. Stosowałem clatrimazolum i przeszło. Miesiać temu znów pojawił sie problem. Stosowałem tą samą maść i podczas kąpieli stosowałem żel intymny dla mężczyzn "oni.sh" w czarnej tubie. Problem zniknął na krótko, bo na około tygodnia. Potem zaczęła mi się wysuszać skóra na napletku, która powodwała utrudnienie przy sciąganiu napletka podczas toalety. Smarowałem znów clatrimazolum, skóra nie jest już sucha, ale za to pojawiły się duże czerwone plamy na żołędziu. W kilku miejscach widzę pęknięcia napletka od wewnętrznej strony, także na wędzidełku widzę male pęknięcie. Szczypie mnie to, zwłaszcza podczas mycia i podczas oddawania moczu. Chcę zwrócić uwagę że dbam bardzo o higienę, dwa razy dziennie biorę prysznic, codziennie zmieniam bieliznę. Moje potrzeby seksualne są duże, i nawet nie jestem teraz mieć żadnego stosunku seksualnego, choć nie ukrywam że popęd jest silniejszy ode mnie, i w efekcie kończy się na filmie pornograficznym i ręcznym. Zauważyłem że najgorzej jest właśnie podczas wzwodu, napletek z trudem schodzi, i kiedy już z trudem zejdzie, to jest sciska on penisa pod żołędziem. Proszę o pomoc, bo nie wiem co robić.