Pod koniec marca obudzilo mnie w nocy straszne swedzenie stopy,pozniej bylo wszystko ok, swedzenia nie bylo. Po jakims tygodniu pokazaly mi sie czerwone plamki w okolicach kosci biodrowej-zaczelo to strasznie swedziec, po kilku dniach pojawilo sie ich wiecej na ramionach.. Poszlam wiec do dermatologa i lekarka stwierdzila se pogryzly mnie pluskwy(?!) gdzie to na milion procent nie bylo mozliwe... Powiedziala ze te plamki sa tak czerwone bo mam reakcje alergiczna na te ugryzienia- dostalam zastrzyk odczulajacy, tabletki clatra i masc belogent, po stosowaniu sie do wytycznych... Za przeproszeniem gowno to dalo, bo plamy jak byly tak sa... Po dwoch tygodniach poszlam do niej raz jeszcze- zatem powiedziala zebym nie panikowala i dala mi kolejna masc- bedicort..., po kolejnym tygodniu stosowania masci nadal nie dzialalo- te same plamki pojawily sie w tym samym miejscu u mojego chlopaka, wiec oczywiste jest to ze alergia sie nie da zarazic...Poszlam wiec do kolejnego dermatologa, ktory stwierdzil kontaktowe alergiczne zapalenie skory i przepisal mi kolejna masc dermovate, spray do psikania(zeby nie swedzialo) i zyx...Plamy jak byly tak sa nadal, ja odchodze od zmyslow bo znikaja i pojawiaja sie w innych miejscach- wygladaja jakby pogryzl mnie komar...prosze o pomoc