Witam serdecznie,
Postanowiłem, że opiszę tutaj swoje problemy, doświadczeni forumowicze może coś doradzą.
A więc, zaczęło się już wcześnie w dzieciństwie - zawsze nieśmiały, nerwowy..
Potem przyszła podstawówka. Gdzieś koło 4 klasy zaczęło się ze mną dziać coś niedobrego - mianowicie, przy najróżniejszych okazjach ogarniał mnie paniczny stres. Apogeum miało miejsce ok. 5 klasy. Codziennie, gdy tylko zbliżałem się do budynku szkoły, ogarniał mnie taki stres, że chciało mi się wymiotować (kilka razy nie wytrzymałem..). Codziennie szedłem na drugą, trzecią lekcję - lub wcale nie docierałem do szkoły, tylko wracałem z płaczem do domu. Jak już dotarłem to każdy kontakt z nauczycielem, pytania przy tablicy, kartkówki - wszystko mnie niesamowicie stresowało. Pamiętam, że byłem wtedy jeden raz u psychologa - skończyło się na rysowaniu domków na kartce papieru. Nie pamiętam, kiedy sytuacja się ustabilizowała - wiem, że trwało to ok. roku.
Od tamtej pory nie miałem już tego typu przygód (dziś mam prawie 21 lat), jednakże ciągle jestem mega nerwowy i okropnie się stresuję.
Jeśli chodzi o nerwy - bardzo łatwo mnie zirytować. Denerwuję się przy wielu sytuacjach, jednak nie są to napady złości czy agresji - po prostu się wkurzę, puszczę wiązankę często nieprzyzwoitych słów, wyrażę co chciałem i bardzo szybko powracam do stanu spokoju. Nie uderzę nikogo, nie rzucę krzesłem, zrobię się tylko cały czerwony, słowa ciężko będą układały mi się w całość, tyle.
Co do stresu - tu jest gorzej. Niemalże każda stresowa sytuacja działa na mnie okropnie. W jednej sekundzie zaczynam mieć płytki oddech, robię się cały czerwony, pocę się przeokropnie (to też mój wielki problem, gdy jest ciepło, pod wpływem stresu niesamowicie się pocę na twarzy), ciało drży, nie wiem co powiedzieć, gubię myśli - czyli jak by to połączyć w całość - wszystkie objawy stresu z natężeniem x5.. przy każdej, nawet najbardziej błahej (stresowej) sytuacji.
Druga sprawa - natłok i chaos myślowy. Wystarczy, że jestem sam (w sumie to nawet nie muszę być sam). Po prostu, kiedy zaczynam o czymś myśleć, zaczynam sprawę analizować na tysiąc sposobów i ciężko to wyjaśnić, ale myślę o jednej rzeczy i zamiast przejść do kontynuacji owej myśli, to powtarzam ją w głowie 10 razy.. dam przykład, powiedzmy, że myślę o nowej pracy i jak każdy normalny człowiek zaczynam myśleć "wyślę cv do firmy x" [dalsza część].. ja zamiast myśleć dalej, to zatrzymuję się i powtarzam w myślach 10 razy te zdanie wyślę cv do firmy x... to jest co najmniej irytujące, ciężko się na czymś skupić, kiedy w głowie mam takie chaotyczne myśli.

To tyle, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i ktoś będzie w stanie niejako ocenić moją sytuację. Zastawiam się nad pójściem do psychiatry z moimi problemami, nie wiem tylko, czy się 'nadaję'
Dodam, że wszystkie opisane wyżej rzeczy, nie przeszkadzają mi w wielkim stopniu w życiu codziennym, ogólnie uchodzę za człowieka opanowanego - wszystko to trzymam w sobie (przecież każdy ma swoje problemy), jednakże nadszedł czas, żeby coś z tym zrobić, póki się to nie przerodziło w jakieś paranoje.
Pozdrawiam