Witam!

Mam 23 lata. Na początku chciałbym opisać genezę tego co nie daje mi normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Jeszcze kiedy chodziłem po podstawówki zaczęły mi się pierwsze problemy z brzuchem - często mnie bolał.
(Był to okres kiedy nie jadłem śniadań, słabo się odżywiałem -np. kanapki z masłem i pomidorem - byłem strasznym niejadkiem, niczego nie lubiłem no oprócz kwaśnych i zielonych owoców/warzyw)
W liceum brzuch mnie nie bolał ale dotknął mnie inny problem - uprzykrzające burczenie. Tłumaczyłem to sobie tym,że jestem głodny - chociaż głodu nie odczuwałem. Wystarczyło dwa gryzy kanapki i przechodziło na jakiś czas.
(Dodam,że w tym okresie nadużywałem alkoholu - piłem dużo piwa i trunków 40%)

Gdy poszedłem na studia problemy się pogłębiły. Przez pierwsze 2 lata także dużo piłem napojów %, zacząłem jeść dużo tłustych pokarmów(np. kiełbas),fastfoodów itd. Potrafiłem wypijać butelkę coli dziennie, jadłem dużo czekolady(chociaż nigdy jej nie lubiłem). W rok przytyłem 12kg. W liceum byłem strasznie chudy ~62kg.
Generalnie masa ciała zwiększyła mi odporność - dużo chorowałem na grypę/zapalenie płuc i oskrzeli.

Później doszła ostra biegunka, przepacanie się do suchej nitki,grzybica. Biegunka zaczęła się nasilać by później mieć ją praktycznie dzień w dzień. Zawsze gdy zbyt wcześnie wstawałem musiałem biec do łazienki - czyściło mnie do zera. Zaczęła mi się pogarszać także pamięć, koncentracja a także wymowa( kiepska dykcja,czasami jąkanie się). Najgorszy był i w sumie nadal jest sztuczny sen, odrętwienie, syndrom pustej głowy- tak jakbym miał wyłączony mózg.

To wszystko dało mi do myślenia. Na początku zredukowałem spożycie alkoholu (unikam prawie jak ognia), odstawiłem wszystkie słodycze,cukier rafinowany, trzymam dietę. Oprócz tego musiałem zrezygnować z mleka i artykułów pszennych, które wywołują u mnie senność. Po odstawieniu cukrów prostych ustąpiły biegunki, częściowo senność. Pijam 2 litry wody dziennie. Po wyłączeniu z diety czerwonej herbaty ustąpiła mi także częściowo potliwość rąk, która de facto towarzyszyła mi od urodzenia.

Nie wszystko jest jednak ok. Nadal bywam drętwy, po spożyciu np jednego piwa towarzyszy mi okropny spadek cukru(czuje przerażające łaknienie), jestem powolny,mam słabą koncentrację, problemy z zapamiętywaniem.

Biorę jakieś witaminy, uprawiam sport. Mam jednak wysadzony brzuch( syndrom piwosza). Robiłem wszystkie badania gdyż spuchła mi stopa( opuchlizna nienaturalna,bezbolesna - utrzymuje się pół roku z przerwami). W badaniach wyszło mi,że mam podwyższone trójglicerydy 172(norma do 150), zaniżone MPV 9,2 ( norma 9,4-12,6), Limfocyty 17,8 (norma 20-40), zawyżone albuminy 5 (norma 4- 4,8) a tak wszystko w normie. Dodam,że już niewielka ilość piwa powoduje u mnie gwałtowny rozwój zapalenia skóry(vel grzybicy).

Moje pytanie co mi jest? Trzustka,wątroba a może tarczyca? Niedobór jakiegoś pierwiastka? Jak wybrnąć z tego naturalnie, co jeszcze włączyć do diety? Przecież nie mogę być ospały,drętwy i jąkać się. Kiedyś potrafiłem zapamiętać całą książkę po przeczytaniu. A dzisiaj? Czytam 5 razy i niczego nie pamiętam. U lekarzy bywam sporadycznie; byłem kilka razy w życiu- albo mówią,że sobie wymyślam choroby albo,że nie ma na to rady( np pocenie rąk - wystarczyło odstawić czerwoną herbatę - zaś Pani doktor stwierdziła,że trzeba ucinać nerwy w dłoni, biegunki - pomogło odstawienie cukrów prostych).

Z pewnością ktoś zaraz napisze,że sam sobie jestem winny, bo spożywałem alkohol. Tak spożywałem ale nie były to jakieś zawrotne ilości 2-3 piwa max po szkole, po większej ilości strasznie boli mnie głowa.

Należę do grupy niskociśnieniowców 110/70.

Proszę o jakąkolwiek pomoc/informacje. Może Państwu przyjdzie jakiś pomysł co jeszcze mógłbym zrobić,żeby znów zacząć funkcjonować jak normalny człowiek. Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne. Z góry dziękuję.