Witam. Od wrzesnia ubiegłego roku dostałam ataków duszności i kołatania serca. Ból za mostkiem i ogólnie objawy choroby wieńcowej. Pogotowie EKG i wyniki w porządku. Jednak dolegliwości wracały. Bol przeniósł sie na lewo od mostka powyżej piersi. Staly, okropny. Kardiolog zrobił echo i próbę wysyłkową- wwyszla wzorowo. Lekarz zapytal o bole plecow. Owszem mialam takie, ale jako osoba baaardzo aktywna fizycznie "zawsze tak mialam" . Odwiedzilam chiropraktyka. Od wizyty u kardiologa faktycznie stan plecow w okolicy piersiowej byl..hmm..slaby. chodzilam sztywna. Dodam, ze pracuje jako kierowca w nocy i duzo czasu spedzam w aucie.
Chiropraktyk stwierdzil ogromne spiecia i blokady w szyjnym i piersiowym odcinku kręgosłupa i w zwiazku z tym,zapalenie stawów zebrowo mostkowych, przez ktore mam bóle, duszności i kołatania. Zalecil relaks i ibuprofen. Z tym, ze nie widze poprawy, a nawet od ostatniej wizyty jest roznie. Raz ok raz tragicznie. Ostatnio przez tydzień bralam ketonal, zeby jakos funkcjonowac, ale moj żołądek zastrajkował. I nie wiem co mam robić. Dodam, ze nie mieszkam w PL.