Witam,

Mam 21 lat i od dłuższego czasu mam dziwne objawy. Nagły spadek tolerancji na wysiłek, czego efektem jest niemożność złapania oddechu, przyspieszony puls po zwykłym wejściu na 3 piętro bloku. Do tego potrafię mieć skoki ciśnienia nawet o 20, w ciągu dosłownie kilku minut. Dochodzi również ciągła senność, ciągłe zmęczenie, osłabienie, silny ból głowy w potylicy, jednak nie jest on ciągły, łapie co jakiś czas. Tak samo lewe podbrzusze, ból łapie tak mocno, że nie mogę się ruszyć, jednak trzyma około 2-3 minut. Czasami boli z prawej strony. Badałam się ginekologicznie, wszystko czysto (w bliskiej rodzinie był przypadki torbieli, raka piersi, raka szyjki macicy).

W lipcu zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, tsh wynosiło 6. Po 3 miesiącach przyjmowania euthyrox 50, spadło do 2.5, ale miałam zwiększoną dawkę, biorę euthyrox 50 i 75 naprzemiennie. Ostatnio powtórzyłam badanie tsh, wynosiło niemalże 4...

Zauważyłam również niewielki przyrost kilogramów, pomimo braku apetytu i małych posiłków. Od dwóch dni doszły jeszcze silne nudności, odruch wymiotny, ale brak wymiotów. Kolejną rzeczą, która mnie nurtuje, to to, że wypijam dziennie koło 1.5-2l płynów, jednak oddaje mocz dwa razy na dzień. Co do wypróżnień, nie są one codziennie, naprzemiennie zaparcia z biegunką.

W badaniu ogólnym moczu widać świeże erytrocyty oraz około 15 leukocytów w polu widzenia, bakterie nieliczne. W przeszłości miałam piasek w nerkach oraz kolkę nerkową. W rodzinie również przypadki kamicy nerkowej. Moja pani doktor, usłyszawszy te wszystkie objawy, po przeczytaniu wyników badań, zleciła póki co tylko branie leku poczopędnego oraz wizytę po jego wybraniu.

Czy może to wszystko wskazywać na nerki ?