Witam, zwracam się z prośbą o poradę. Zaczynając od początku, gdy nie dostałam okresu i test pokazywał lekką czerwoną drugą kreskę, zrobiłam badanie z krwi beta HCG, które wyniosło 126 mIU, ginekolog powiedział, że za mały to wynik na usg i trzeba czekać. Kilka dni później zaczęłam krwawić i na sorze stwierdzili, że nie widzą poronienia ani ciąży, kazali udać się do swojego lekarza w celu wyeliminowania ciąży pozamacicznej. I tu zaczyna się moje dwutygodniowe odwiedzanie lekarz, beta, szpital odsyłanie do lekarza i znów to samo. Kolejna beta HCG wyniosła 56 w szpitalu stwierdzili, że była to ciąża biochemiczna nie przyjęli i odesłali do lekarza. On po zrobieniu kolejnej bety tym razem 210 odesłał do szpitala z rozpoznaniem ciąża pozamaciczna i łagodny nowotwór jajnika. W szpitalu stwierdzili, że na dwóch jajnikach mam torbiele ok.5 cm i w zatoce Douglasa płyn ok.3 cm, a ciąży nie mogą lokalizować. Zalecili po 48h robić bete HCG i jeżeli wzrośnie podadzą metotreksan, jeżeli nie mam czekać, aż wzrośnie. HCG wzrosło tylko 0,5 więc znów mnie czeka lekarz i pół dnia czekanie na przyjęcie a i tak każą iść do domu. Czy możliwe jest aby HCG stało w miejscu i nie można było nic zrobić z ciążą pozamaciczną, boję się że jeśli będę tak trzymać nierozwijający się płód to dostanę infekcji lub zapalenia. Dziwi mnie również, że choć chodzę regularnie do lekarza i na cytologię to nie wykrył doktor torbieli, nie wiem czy to możliwe aby przez nie jajo ciążowe nie dotarło do macicy. Proszę o poradę, ponieważ jestem już zdezorientowana.

Pozdrawiam,
Mariola 27 lat.