Hej! Witam Was serdecznie, mam bardzo chorego męża, od kilku lat błądzę od lekarza do lekarza bezskutecznie. Byłam u znanego endokrynologa w Warszawie rozłożył ręce, profesor z Wrocławia kazał szukać przyczyny nie wie jednak jak. Ordynator szpitala odparł, że autopsja da odpowiedź na pytanie co to za choroba i jak ją uleczyć, ale mój mąż ma jeszcze przed sobą wiele lat życia i chce by wyzdrowiał, gdzie jednak szukać pomocy?
Chciałabym Wam opisać jego sytuację, może ktoś z Was a jak czytam to forum to widzę, że jest tu wiele dobrych i mądrych ludzi. Może ktoś z Was wskazałby mi drogę, którą powinnam pokierować się by pomóc mężowi.
Mąż ma obecnie lat 52.

Rok 2004
Zaczęły się bóle brzucha, trafił do szpitala na chirurgię z przepukliną. Po badanich nie stwierdzono przyczyny bólów brzucha, zoperowano przepuklinę. Moje podejrzenia co do mężą byly, że mąż choruję na tarczycę ponieważ ja już w tym czasie chorowałam i piąty rok się leczylam.Po wyjściu ze szpitala udałam się z nim do lekarza endokrynologa.Okazało się że wole jest dosyć dużych wymiarów. Płaty powiększone o wym: prawy - 28x21x66mm, lewy - 28x23x64mm. Objętość całkowita gruczołu wynosiła 42,4 ml. Struktura echa jednorodna, echogeniczność prawidłowa. Badania Anty-TPO 14.1 IU/ml.
Dostał leki: Euthyrox N50, a pojakimś czasie dołożono Thyrosan.

Rok 2006
Miał w tym czasie zrobione badanie USG tarczycy i tarczyca zmniejszyła się. Płat prawy: 20x23x62mm, lewy 20x25x55mm. Objętosć całkowita gruczołu 29ml. Zaczęły się problemy w zachowaniu, więc po przebadaniu przez neurologa został przyjęty do szpitala na zdiagnozowanie.Po szpitalu dalej był na lekach na tarczyce i próbowano wprowadzić leczenie Ebixą(brał ją przez 2 miesiące i nic nie dała więc zrezygnowano z tego leku). Zachowanie męża utrzymywało się w normie nie poprawiło się zbytnio ale też nie pogarszało.
Rok 2007
Znowu zaczęły się problemy z brzuchem,również napady lęków, stan depresyjny. Po przeprowadzeniu wszelkich badań w których nic nie stwierdzono, poprosiłam o zrobienie USG tarczycy.Płaty powiększone o wym 29x23x62mm. . Lekarz endokrynolog stwierdził że mąż ma depresję i przeszedł z leczeniem na środki antydepresyjne:Vicebrol, Amitriptylinum, Doxepin. Zaczeła się tracić mowa, coraz mniejszy zasób słów, obecnie mąż wogóle nie mówi zrozumiale, żyje jak w autyźmie. Po ostatniej wizycie u endokrynologa stwierdzono, ze z depresji jednobiegunowej zrobiła się dwubiegunowa.
Rok 2008
Zostałam skierowana do neurologa. Lekarz neurolog ponownie włączyl Ebixę do leczenia, która działała bardzo niekorzystnie powodując rozdrażnienie, bieganie i duszności. Zaczęły się problemy z ciśnieniem.
Rok 2009
Leczenie ciśnienia, dalej leki na tarczyce, wszystkie depresanty odstawione bo lepiej bez nich się czuje. Mąż żyje w swoim świecie. Próba wprowadzenia znowu Ebixy koncząca się utratą przytomności, pogotowie zabiera mężą do szpitala z podejrzeniem padaczki. Po przebadaniu brak jednoznacznej diagnozy, lekarz stwierdza że jedynie autopsja przyniesie odpowiedź na pytanie co dolega mężowi.
Rok 2010
Od tego czasu zdarzyły się jeszcze 4 takie napady w domu bez leczenia szpitalnego, po takim ataku tak jakby chwytało mężowi lewą stronę. Obecnie ciśnienie się dosyć unormowało choć czasem dochodzi do bardzo niskiego 90 na 50. Jest tylko na leku Betalok Zok 25ml, Tyrosanie i Dopakinie.
Moje spostrzeżenia:
Na bieżąco badan TSH i widzę po wynikach które zawsze są w normie, że gdy wynik spada mąż zaczyna się gorzej zachowywać, biegać, spada z wagi, jest bardzo chudy mimo dużego apetytu. Oprócz tego po wyjściu ze szpitala często boli go głowa. Podaje mu Apap. Od paru lat ma zmienne wyniki OB
luty 2008 - OB 43
marzec 2008 - OB 51
kwiecien 2008 - OB 63
sierpien 2008 - OB 39
lipiec 2009 - OB 25
październik 2009 - OB 2, AST - 30,3. ALT - 4,9, Glukoza - 99, Cholesterol 183
Obecnie dostał też lek: Dicloratto retarol i dosyć dobrze wpływa na niego, nie ma problemów z bólami głowy.
Oprócz tego od lat choruje jeszcze na ZZSK, choroba Bechterewa.
Na obecny dzień mąż żyje w swoim świecie, mam problemy nawet ze sprowadzeniem go po schodach, ma lęki, drgawki takie jakby odruchy po ukłuciu igłą, każda część ciała tak jakby latała w inną stronę, z mowy to tylko zrozumiale czasem mu sie przekleństwo wyrwie, reszta to tak jakby bełkotanie, z wszelkimi potrzebami fizjiologicznymi sobie nie radzi, ma dobry apetyt praktycznie cały czas chciałby jeść jest jednak bardzo chudy. Cały czas chodzi, potrafi o 3 w nocy wstać i chodzić po mieszkaniu do wieczora mimo widocznego osłabienia nie potrafi poleżeć spokojnie. Przy jedzeniu często przysypia, wogóle lubi chwile podrzemać żeby zaraz znów wstawać do chodzenia, jeśli sie przewróci nie potrafi wstać. Boli go często głowa, przynajmniej tak wnioskuje z pocierania rękami głowy i lametnowania. Nastrój zmienia się praktycznie z minuty na minutę, potrafi się uśmiechać a za chwile wybuchać złoscią lub nagle zacząć lamentować i prawie płakać.
dziękuje, może coś poradzicie, pozdrawiam
Asia