Witam, jestem tutaj bo nie wiedziałam gdzie się podziać.
Mam 21 lat i poziom cukru na czczo 105.
Zbuntowałam się więc i od tego czasu(wyników) przestałam jeść słodycze, słodzić herbatę i jeść owoce łącznie z marchewką i innymi tam warzywami.
Jade brzydko mówiąc na mleku i owsianych płatkach albo na czymś co według diet cukrzyków mogą oni jeść np. grapefruit albo kefir bez cukrowy. Trochę schudłam ale niestety nie mam siły jeszcze dodatkowo ćwiczyć,no bo z czego ma być siła.
Zanim dowiedziałam się o tej magicznej liczbie poziomu cukru,jadłam 6-7 razy na dzień ile chciałam i co chciałam, dużo słodkich rzeczy i fakt faktem nie mogłam nigdy stracic na wadze,chociaż według rożnych skal moja waga należała do PRAWIDŁOWEJ co do wieku i wzrostu.

Sytuacja wygląda teraz tak,że jem 3 razy na dzień i często burczy mi w brzuchu ale mam stałe pory i się tego trzymam. I mierze poziom cukru we krwi - jeśli jem te marne owsiane na mleku albo ryżowe czy białko jajka- to poziom jest NORMA. Dziś na obiad skonsumowałam 1 serek waniliowy ( który o dziwo był dla mnie jak miód,którego nie pamiętam) i gryzka chleba białego, wyskoczyło 106.

Czy to tak powinnam hamować ten cukier,jedząc tylko to po czym mi nie skacze? A przecież serek to nie jest niewiadomo co, gdybym zjadła batonika to mógłby mi skakać- czy do serka który wbrew pozorom nie jest najsłodszy mam się z nim oswajać. Moja wiedza na temat mojego stanu jest z pewnością uboga i zdaje sobie z tego sprawę bo nie rozumiem już co mam robić. Wizyta za tydzień u lekarza. : nie wiem,jak mam teraz sobą kierować....