Witam.
Mój problem dotyczy nie tyle mnie samej, co mojej najlepszej przyjaciółki. Od pewnego czasu zaczęły się jej myśli samobójcze i ciągle przy czymś wspomina, że za jakiś czas jej tu nie będzie. Próbowałam z nią na ten temat rozmawiać wiele razy, podnosiłam na duchu, prosiłam ją, aby się nie poddawała i nadal walczyła, bo przecież życie jest piękne a to tylko ciężki okres w jej życiu z którym sobie poradzi i który przejdzie jak wszystkie inne złe dni zdarzajace się każdemu człowiekowi. Niestety o ile pomaga to na dzień, na dwa, tak nie na dłużej. Mieszkamy na dwóch końcach Polski, więc nie mam możliwości do niej pojechać i choćby jej przytulić. Musza nam wystarczyć rozmowy przez komunikator internetowy. Powodem jej decyzji jest oczywiscie jej trudna realacja z matką. Jest przez nią bita i poniżana, traktowana jak najgorsze co mogło się na świecie pojawić Do tego dochodzi ogrom obowiązków w szkole, których ona ma już dość. Wspomniała mi, że napisała już list pożegnalny do matki, więc tu wzrasta mój strach o nią.Radziłam jej także udanie się do psychologa, lub skorzystanie z telefonu zaufania, ale ona nie chce prosić o poradę głównie dlatego, że boi się, iż o tym wszystkim dowie się jej matka i wtedy już nie będzie mieć spokoju w domu. Co mam więc robic? Wspieram ją tak długo, że sama zaczynam wykańczać się psychicznie. Nie śpie w nocy, mało co jem, denerwuje sie na każdym kroku, jeśli nie odpisuje dłużej niż pięć minut. Ciągle wtedy przychodzą mi czarne myśli do głowy, a na myśl, że jej miałoby nie być odechciewa mnie się żyć. Prawda jest taka, że to moja jedyna tak bliska mi osoba i jej strata byłaby dla mnie wielką tragedią.