Witam, nie wiedzialam gdzie otrzymac jakie kolwiek wyjasnienie wiec znalazlam ta strone. Mam 25 lat, 5-cio letnia zdrowa corke, choruje na lesniewskiego-crohna. Chcialabym jeszcze zaznaczyc ze mieszkam i pracuje w uk. Ostatnia miesiaczke mialam pod koniec lutego, i po miesiaczce wspolzylismy z mezem bo stwierdzielismy jak uda nam sie zajsc to uda a jak nie to nie. Dnia 17.03 zrobilam test wyszedl pozytywny (oczywiscie wielka radosc bo chcielismy drugiego dziecka), w poniedzialek 19.03 poszlismy z mezem do przychodni na potwierdzenie ciazy i z badan moczu potwierdzili ciaze. 4 dni potem zaczal pobolewac mnie podbrzusze, wiec poszlismy znowu do lekarza to lekarz po wywiadzie zaczal podejrzewac ciaze pozamaciczna. Dostalismy skierowanie do szpitala a tam zrobili mi usg i beta hcg. Na usg stwierdzili ze znajduja sie tam dwie rzeczy: woreczek z krwia i jeszcze cos ale nie byli pewni co to jest, beta byla lekko podniesiona. Kazali co drugi dzien przyjezdzac na beta hcg aby sprawdzili czy wzrasta. Bylismy w niedziele, wtorek i czwartek i po wizycie czwartkowej 29.03 umowili nas na usg na 10.04, beta wzrastala. 10.04 bylismy na usg bylo widac woreczek z krwia ale juz mniejszy ivplod z bijacym serduszkiem. Na wizycie lekarskiej po usg, pani doktor powiedziala ze wszystko jest ok tylko jezeli bede lekko lrwawic to znaczy ze woreczek pekl i mam byc w domu chyba, ze zaczne mocniej krwawic to mam sie wrocic do szpitala, a co do bolow to mam duzo wypoczywac i w razie co moge wziasc paracetamol. Mowili ze mam umowic wizyte z polozna. Od 11.04-26.04 wszystko bylo ok. 26.04- wizyta z polozna 27.04 rano wspolzylismy z mezem a ok. 14 zaczely sie problemy. 27.04 byl to piatek i mialam lekkie plamienie. Z piatku na sobote- mocne krwawienie i lekki bol brzucha. W sobote- mocne krwawienie i bol w dole brzucha i tylu plecow. W sobote z rana pojechalismy do szpitala na oddzial, nie mogli nas przyjac z powodu wypisania, kazali sie zglosic na oddzial ratunkowy( dlugi czas oczekiwania od 8do 9 godzin) wracajac do domu dzwonilismyvdo poloznej i umowila nad na wtorek na usg. Z soboty na niedziele bole brzucha i dalsze mocne krwawienie. W niedziele bol nie do wytrzymania i pojechalismy na oddzial ratunkowy tam nas odeslali do szpitala gdzie wczesniej nie chcieli nas przyjac. Tam lekarka zbadala mnie od srodka i powiedziala ze nie wiadomo skad jest krwawienie ale macica jest zamknieta. Musimy czekac na usg we wtorek i kazali brac na bol codeine i paracetamol. Pojechalismy do domu. Z niedzieli na poniedzialek bardzo mocne bole i krwawienie tabletki przeciw bolowe nie pomogly. W poniedzialek 30.04 nad ranem zasnelam bo bole ustaly( nie wiem czy za pomoca tabletek czy wtedy juz poronilam) gdy obudzilam sie i poszlam na toalete cos ze mnie wylecialo wielkosci 7 cm na 2,5 cm. Bol ustal i krwawienie minimalne. Maz dzwonil do szpitala na oddzial to powiedzieli ze jezeli nie krwawie to mamy poczekac do wtorku na usg. Do konca dnia juz nie bylo bolu i minimalne krwawienie. Wtorek- bylismy na usg, potwierdzilo sie ze poronilam. Brak badania ginekologicznego i tylko kazali 27.05 zrobic test ciazowy jezeli wyjdzie negatywny to nic z tym nie robic, a jezeli pozytywny zglosic sie do lekarza. Chcialabym sie dowiedziec powodu poronienia, bo nikt nic mi nie wyjasnil. Dziekuje.