+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7

Temat: Ciągłe myśli samobójcze

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Ciągłe myśli samobójcze

    Witam ,mam na imię Krzysztof ,lat 17. Tak jak w temacie borykam się z dużym problemem. To bardzo długa historia ale opowiem ją ,nikt o tym nie wie :/ Ok 6 lat temu moja mama rozstała się z moim ojcem który pił i bił ją. Kochałem go pomimo tego co robił bo był dla mnie aż nadopiekuńczy dlatego to tak bardzo przeżyłem. Wyjechaliśmy i zamieszkaliśmy jakieś 50km od niego u mamy mojej mamy (babci). W podstawówce często wdawałem się w bójki z rówieśnikami ,byłem znienawidzonym dzieckiem przez dyrekcję szkoły. Wkońcu po kilku miesiącach moja mama poznała mojego aktualnego ojczyma. Przychodził do nas do domu lecz przeciwna jemu była moja babcia. Jest to emerytowany wojskowy. Szybko zamieszkaliśmy razem. Na początku było okej ,z czasem zaczął wychowywać mnie po swojemu "twardą ręką". Nigdy wcześniej nie byłem tak wychowywany i było to dla mnie aż za "twarde". Bił mnie ,z czasem wymyślał mi nowe kary cielesne ,klęczenie przez kilka h lub inne. Nie pozwalał mi przez kilka miesięcy opuszczać domu ,na to wszystko patrzyła matka i jakby zaślepiona nie widziała. O pomoc zwróciłem się do babci ,szybko pojawiła się w domu policja ,psychologowie ,sądy itp. Mama płakała ,ciągle płakała a ja nie mogłem tego znieść. Prosiła mnie żebym w sądzie mówił że to nieprawda że to wszystko się zmieni ,że potrzebuje tylko czasu. Zrobiłem tak ,skłamałem przy tych psychologach... Rzeczywiście ,ojczym odpuścił ,zamieszkaliśmy razem. Teraz mam wszystko czego chce ,ale niezupełnie. W gimnazjum nauka szła mi bardzo dobrze. Średnia powyżej 4.0 rodzice zadowoleni ,ojczym często mnie nagradzał nowymi rzeczami ,można powiedzieć że miałem wymarzone życie ,do czasu. Skończyłem gimnazjum ,poszedłem do liceum. Czuję ,że zaczynam upadać. Codziennie mam coraz więcej myśli samobójczych ,myślę jak to zrobić ,gdzie ,kiedy i czemu... Nauka w liceum idzie mi jak na mój poziom słabo ,rodzice przyzwyczajeni do moich dobrych wyników cały czas się na mnie drą. Mam ucięte wszystko ,a ja poprostu chcę ale nie potrafię ,nie daje rady. Oceny mam w granicach 3 ,nie radzę sobie z najprostszymi rzeczami. Ostatnio poznałem fajną dziewczynę ,moje życie było wspaniałe ,przez 2 miesiące. Przez moją ciągłą "deprechę" w głowie o której wiedziała rzuciła mnie. Była bardzo wyrozumiała ,sama nie miała łatwego życia ale podniosła się z tego. Ja nie mogłem i tu pojawia się mój następny problem. Mam bardzo niskie mniemanie o sobie. Czuję że jestem poprostu nikim ,nic nie osiągnę w życiu. Nic mi się nie udaje i nic mi się i tak nie uda. Nie mam po co żyć. Wracając do dziewczyny... Zerwaliśmy ,bardzo ale to bardzo ją kochałem. Boli mnie serce jak o tym pomyśle i nie mogę przestać płakać. Powiedziała że będziemy dobrymi przyjaciółmi ale kocham ją tak bardzo że nie wiem czy będę mógł zostać jej przyjacielem. Od dziecka jestem chudy i niski ,często też rówieśnicy się ze mnie śmieją a ja nie mogę nic z tym zrobić. Nienawidzę swojego wyglądu ,w zasadzie to nie lubię w sobie nic... Czuję się jak taki pomiot ,niepotrzebny śmieć ludzki ,nic ,zero które tylko marnuje tlen na Ziemi. Zawsze powtarzano mi że ciężką pracą osiągnę wszystko ,ale moja ciężka praca się właśnie skończyła ,nie mogę tak dalej. Czuję poprostu że upadam i nie mogę z tym nic zrobić. Z dnia na dzień wydarza się coś nowego ,coś co jeszcze bardziej mi uświadamia jak bardzo nie chcę mi się żyć. Wieczorami płaczę ,tak żeby nie widzieli tego rodzice. Myślę o dziewczynie ,cały czas. Nie mam zupełnie weny do nauki ,tak naprawdę obrałem sobie cel byle zdać. Coraz bardziej kłócę się z rodzicami ,praktycznie codziennie przez to ,że mam złe oceny. Są strasznie o to źli. Mam masę kompleksów na punkcie swojego wyglądu ,w zasadzie to że poznałem dziewczynę to było dla mnie mega stresujące wyzwanie. Musiałem przeboleć to jak wyglądam ,że jestem taki chudy i niski a nie taki przypakowany jak inni u mnie w szkole. Ona zaakceptowała mnie takiego jakim jestem ,ale to ja dałem dupy. Mieszkałem daleko od niej ,nie mieliśmy czasu na spotkania. Mało pisałem bo musiałem cały czas się uczyć żeby zdać semestr... Rodzice chcieli zakazać mi wszystkiego byle bym tylko zdał ,zupełnie nie widzą mojego problemu... Nie umiem z nimi rozmawiać ,potrzebuję pomocy bo tracę nadzieję ,życie dla mnie to jedna wielka tułaczka ,tu nie ma miłych epizodów ,to wszystko to jedna wielka ściema. Nigdy nie będzie lepiej ,może być tylko jeszcze gorzej...

  2. #2
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    Cześć! Fajnie, że napisałeś - pierwszy krok, by coś poprawić. Myślę, że powinieneś skorzystać z pomocy psychologa i chodzić do niego systematycznie, aby się wygadać i uzyskać wsparcie. Teraz jest źle, ale to przejdzie - naprawdę! Masz przed sobą może nawet 70-80 lat życia (!!!), twój stan psychiczny przez te wszystkie lata będzie się zmieniał jeszcze nie raz. Musisz przez te gorsze chwile po prostu przejść. Teraz, gdy dorastasz, różne kryzysy i załamania nerwowe nie są niczym szczególnie dziwnym. Wymagający rodzice, wahania hormonów itp... Normalka. Za jakiś czas będzie lepiej! Trzeba przetrwać gorsze momenty, choć wydają się one trwać wieczność a na horyzoncie nie widać, by miało być lepiej. Ale będzie - niemal każdy w twoim wieku przez to przechodził. A tymczasem...

    Masz o sobie kiepskie mniemanie, ale patrz:
    - w podstawówce i gimnazjum miałeś naprawdę dobre stopnie, więc jesteś całkiem zdolny i inteligentny, dobrze sobie dawałeś radę -> nie jesteś kiepski, wręcz przeciwnie, tylko teraz masz gorszy okres
    - mimo bycia chudym i niskim i z małym poczuciem własnej wartości znalazła się fajna dziewczyna, która cię wybrała, z grona całej masy innych chłopaków -> więc musi być w tobie mimo tych wszystkich wad coś takiego, że jesteś fajniejszy, lepszy od innych w oczach tej dziewczyny
    - rodzice cię kochają, krzyczą bo troszczą się o ciebie i się martwią, nawet twój ojczym, który przecież wcale cię kochać nie musi -> ale cię kocha, zależy mu na tobie! więc musisz być fajnym, dobrym chłopakiem
    - napisałeś na forum o swoich problemach, zamiast jak wiele nastolatków zamknąć się w sobie, odpuścić -> szukasz pomocy, widzisz, że coś jest nie tak i chcesz to zmienić -> też dobrze świadczy o twojej osobie, że jesteś całkiem rozsądnym chłopakiem

    Wygląda na to, że niskie poczucie własnej wartości siedzi tylko w twojej głowie, jesteś fajną, rozsądną osobą (tylko przecinki stawiasz nie po tej stronie co trzeba ), całkiem zdolną, i trzeba głównie zmienić twoje podejście do siebie. Spotkania z psychologiem myślę, że naprawdę by ci dużo dały - ale systematyczne! Nie raz, czy dwa.

    Co można teraz poradzić? Hmm..

    1. Zapisz się na siłownię i chodź na nią 3 razy w tygodniu, co drugi dzień, i ćwicz pod okiem trenera. Poprawisz sylwetkę, zaczniesz się lepiej czuć w swoim ciele. Nie chodzi o to, by wyglądać jak jakiś paker, ale by nie wyglądać jak chuchro. Lekka muskulatura, znacznie większe poczucie własnej wartości. Do tego systematyka, oderwanie od codzienności, dyscyplina, spotkania z nowymi osobami itp. Naprawdę warto, abyś zaczął chodzić na jakąś fajną siłownię blisko (!!) domu lub szkoły.

    2. Jakie masz plany na przyszłość, kim chcesz zostać? Kiepsko się uczysz, bo nie widzisz w tym sensu, czy bo nie możesz się zebrać do nauki? Aby pójść dalej, na wymarzone studia, musisz najpierw skończyć liceum, nie ma wyjścia. Jeśli ciężko ci się skupić, odkładasz ciągle na później, to spróbuj się koncentrować na jednej rzeczy na raz, w konkretnym czasie, np. robisz założenie, że przez godzinę po powrocie ze szkoły się uczysz, równo przez godzinę dajesz z siebie wszystko, a potem koniec, robisz co chcesz. Aby twoja nauka miała ramy czasowe. Ucz się też w chwilach, które inaczej będą "zmarnowane", np. na przerwie między lekcjami, w autobusie itp. W takich miejscach łatwiej się skupić na nauce niż w domu, gdzie czyha tyyyyle różnych innych opcji spędzania czasu.

    3. Dziewczyna. Zerwania zawsze są bolesne. Napiszę banał, ale to szczera prawda - czas zmniejsza ból. Teraz bardzo cierpisz, ale za jakiś czas będziesz się sobie dziwił, że tak bardzo to przeżywałeś. Za jakiś czas ból stanie się bardzo mały a potem zniknie. Ale! Przecież nikt nie mówił, że twoje rozstanie z dziewczyną to już tak na zawsze. Daj sobie i jej czas, zajmij się sobą, stań się lepszą osobą, nabierz pewności siebie. Jesteście tacy młodzi, przed wami jeszcze masa możliwości. Zajmij się teraz sobą, skup się tylko na sobie, a za jakiś czas, jeśli jeszcze będziesz tego chciał, możesz ponownie starać się o dziewczynę. Możecie jeszcze do siebie wrócić, ale nie w tej chwili - teraz widać nie jesteś w odpowiedniej fazie swojego rozwoju, aby być ze swoją wybranką. Ona ci nigdzie nie ucieknie, daj jej i sobie odetchnąć, pracuj nad byciem lepszym, aby wasz ewentualny późniejszy związek był oparty na solidnych fundamentach.

    4. Porozmawiaj szczerze z rodzicami i im powiedz, co przeżywasz. Że rozstałeś się z dziewczyną, że masz problemy z zebraniem się do nauki itp. Przecież oni też kiedyś byli w twoim wieku i mieli te same problemy! Miej ich wsparcie, pomoc. To dużo daje! Ale bądź z nimi szczery, nie złość się na nich, że bywają szorstcy - chcą dla ciebie dobrze i są sfrustrowani twoimi niepowodzeniami, z którymi chcieli by ci pomóc, ale sami nie wiedzą jak. Wytłumacz im też, że poziom liceum znacznie różni się od tego z gimnazjum i nawet najlepsi uczniowie radzą sobie w liceum gorzej, niż wcześniej. Znam masę piątkowiczów, którzy w liceum mieli same tróje. Rozumiem twoją frustrację, poziom trudności wzrósł a twoi rodzice oczekują tych samych wyników co wcześniej, gdy było łatwiej. Porozmawiaj z nimi, wytłumacz, że potrzebujesz, by odpuścili, a ty sobie poradzisz i wszystko będzie dobrze. Powiedz im, że ich naciski działają na ciebie demotywująco, że jesteś bardziej sfrustrowany i przygnębiony i jeszcze ciężej ci się uczyć, że wszystkiego ci się odechciewa, kiedy jesteś pod taką presją z ich strony.

    5. Zmień postawę - głowa prosto, wysoko, plecy wyprostowane. Nie patrz pod nogi, tylko przed siebie. Jak ciało, sylwetka lepiej wygląda, pewniej siebie, to i głowa tak się czuje. Naprawdę! To, jaką masz postawę, wpływa bardzo mocno na to, jak się postrzegasz - i jak inni postrzegają ciebie.

    Napisz tutaj, jak ci idzie. I jak tam postępy na siłowni Pewnie dopiero za miesiąc zobaczysz różnice, ale serio, warto! Dla zdrowia psychicznego i fizycznego. I idź na systematyczne spotkania do dobrego psychologa (jest cała masa kiepskich, mam nadzieję że na takich nie trafisz).

  3. #3
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,034

    Cytat Napisal Jaaa Zobacz post
    nawet twój ojczym, który przecież wcale cię kochać nie musi -> ale cię kocha, zależy mu na tobie!
    Po tym co pisze autor wątku, jakoś nie wyobrażam sobie tego...

  4. #4
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Dzięki za miłe słowa, podtrzymały mnie na pewno na duchu. Jeśli chodzi o psychologa to zapiszę się Pogadałem z rodzicami o tych problemach, załatwili mi korki z matmy, trochę się polepszę przynajmniej z tego przedmiotu, reszta spraw powoli się układa, aczkolwiek z dziewczyną nadal tak samo ale tak jak powiedziałeś/łaś to kwestia czasu, poczekamy, zobaczymy. W końcu się kochamy A co do siłowni to zaczynam od stycznia przyszłego roku, najlepsze to jest to, że nawet ojczym się zadeklarował na wspólne wybranie się na pierwsze treningi Dziękuje jeszcze raz za miłe słowa, na pewno mi pomogły.

  5. #5
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    No i super Powodzenia, będzie dobrze! Jeszcze nie raz spotkają cię w życiu przykrości, ale po nich zawsze "zaświeci słońce"

  6. #6
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,034

    03:09. Nie śpię jednak (od pół godziny). Nie pomógł koc, ani przykrycie kołdrą po uszy. Ból kręgosłupa, czuję się słabo.
    Wstawka użytkowniczki Jaaa, chyba po moim wpisie, wczorajszym: →medyczka.pl/kontakt-fizyczny-psychoterapia-53900#post147638 Niezbyt mam poważanie u niej, cóż - skoro ujawniłem swoje grzechy.
    o do siłowni to zaczynam od stycznia przyszłego roku, najlepsze to jest to, że nawet ojczym się zadeklarował na wspólne wybranie się na pierwsze treningi
    ...Dajcie spokój: Spodobało się "ojczymowi", że pasierb chce dominować, a wcześniej kazał mu klęczeć godzinami - za co?

    Mój ojciec dawał mi lżejsze zajęcia - przy pracy w polu i gospodarstwie, takie, które nie wymagały dźwigania. Bo jestem wątły. Niestety nie miał wiedzy, choć w wojsku był
    żeby rozumieć co się dzieje, dlaczego jestem taki. Przy tym nie całkiem zrównoważony, przejawiający agresję, by odreagowywać swoje niepowodzenia, ale tylko tak myślę, choć się na tym nie znam. I ja również - aby odreagować?? I tutaj?
    Warto wspomnieć, o tym, co w Krakowie powiedziała mi starsza pani doktor - lekarz rehabilitacji. Miałem prawo przyjść do niej będąc studentem i byłem kilka razy, aż w końcu delikatnie powiedziała, żebym się zajął życiem, a nie przychodzeniem z czymkolwiek takim... A bolało mnie wtedy ostro, naprawdę - nerw kulszowy. Jednak tu gdzie jestem teraz, współcześnie, w miejscu, gdzie się urodziłem, nikt teraz, ani wtedy nie powiedziałby mi, że - owszem, to wada wrodzona: ostre ustawienie kręgów L5-S1; u mamy i siostry - kręgozmyk.

    Na korepetycje z angielskiego też dostałem - małe to były pieniądze. Bo jak bym zdał maturę. Nauczyciel zaoferował się sam i sporo osób się zgłosiło - w trzeciej i czwartej klasie. Inna sprawa, czy ta matura była mi potrzebna - no była, żeby nie trafić do wojska.
    ---
    Rodzice nigdy nie chcieli, żebym "miał" dziewczynę. Prosty powód: bieda i wiejskie ciułactwo. A ludzi w młodym wieku łączy seks, którego później konsekwencje na resztę życia - to znaczy w czasach gdy oni byli młodzi, zwłaszcza na wsi.
    Rozumiałem to, że muszę się schować, że z powodu wyglądu/aparycji, nie mogę czuć się pewnie żeby wyjść do ludzi, po prostu szukać pracy... (i stanu zdrowia, samopoczucia).
    ---
    Chyba dość o mnie w tym wpisie, nie mogę zebrać myśli.
    A co do ostatniego wpisu "autora", to dziwna ta zmiana nastroju, jak na kogoś z myślami samobójczymi - "ciągłymi".

    Powinienem się położyć i spróbować zasnąć, żeby przetrwać kolejny dzień. A uroiłem sobie, żeby może coś robić - repetytorium leksykalne z angielskiego, książkę Susan Cain, ćwiczyć... - w tym stanie? ...Nie zapamiętuję co przeczytam; nawet do niczego nie umiałbym tego wykorzystać; tak samo z ćwiczeniami, robione na ślepo i z błędami, udawanie, że mogę ćwiczyć hantlami... na krzesłach? (- no jaki to ciężar?) ; niby lepsza kondycja, a teraz tylko większy ból po nich, uszkodzone stawy. No. Dziękuję.

  7. #7
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,034

    amelinumamelinumamelinumamelinumamelinumamelinum

    Na co moja mama miała w tamtym czasie określenie rozpusta. A tato... confused
    Jeszcze parę godzin i spać. Zasypiam raczej łatwo, a jeszcze gdybym/jakbym miał ciszę... On może ma adhd
    , skoki narciarskie w tv nie oglądam, ani nie rozwiązuję 'krzyżówki'. Jedzenia prawie nie solę, herbaty bardzo mało słodzę, co jest to zjem, woda z biedronki; serialu tureckiego też nie, ani prognozy pogody; płacę i mam w internecie; ani żadnych wiadomości, czasem radia słucham jak jest obok, a tak to nie.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Myśli samobójcze.
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-18-2014, 12:23
  2. myśli samobójcze
    Przez iwonkakasia w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 10-15-2013, 07:04
  3. mysli samobojcze
    Przez mj2511 w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 01-29-2013, 12:44
  4. Myśli samobójcze u koleżanki
    Przez AgnieszkaL w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 11-26-2011, 11:18

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230