Witam. Mam problem z odpornością. Moja historia jest taka, że po świętach byłem przeziębiony i złapał mnie straszny kaszel po którym często miałem wymioty. No i przeziębienie mi minęło a został kaszel nie do zniesienia(a co chwile mnie łapały karaty, bóle głowy , nocne odksztuszanie wydzieliny ochyda). No znowu poszedłem do lekarza i brałem KLABAX (antybiotyk) przez dwa tygodnie przeziębienie ustało na moment ale kaszel dalej był. Jestem studentem akademii muzycznej i gram na puzonie - po ok tygodniu gorączkowałem znowu potem dzień była eureka mogłem ćwiczyć a potem znowu kaszel, do tego stopnia, że nie bylem w stanie grać. Pojechałem do swojego lekarza w rodzimym mieście ten natychmiast zrobił mi prześwietlenie płuc, badania krwi, od krztuśca, mycoplasmy itd. Nic nie wykazało prócz mycoplasmy i Pani lekarz przepisała mi Flixotide (steryd wziewny), który dał mi możliwość podejścia do egzaminu zdanego na 5+ ale brałem jego dość dużo, więcej niż mi przepisała. Gdy po egzaminie wróciłem do zalecanej dawki wszystko zaczęło wracać znów jestem przeziębiony leci z nosa, boli głowa i gorączki, a co najgorsze nie mogę ćwiczyć bo od razu mam odruch kaszlu, jedyne co mnie ratuje teraz to siłownia i treningi wydolnościowe, to mnie stawia na nogi ale jutro jest to samo. Jak tylko moje ćwiczenia nabierają intensywności to mam kaszel. Oczywiście wszelkie domowe sposoby, imbir, cytryna, czystek, czarnuszka itd. były używane.
Może ktoś ma doświadczenie jakieś z tym i wie co robić bo ja jak na razie stoję w miejscu i choruje w kółko :/