Witam mam trochę głupią sprawę ale nie daje ona mi spokoju. Bardzo proszę o wyrozumiałość. Mój chłopak wyleciał miesiąc temu na Kubę, podczas pobytu tam pogryzły go strasznie komary. Po powrocie do Polski zaczęła się u niego wysoka gorączka 40 stopni prawie, wymioty ból brzucha biegunka. W szpitalu uznali że to grypa i wypisali do do domu. Generalnie wyzdrowiał. Za to ja zaczęłam czytać o chorobach tropikalnych i trafiłam na dengę i nabawiłam się trochę strachu. Po dwóch tygodniach spotkałam się z nim dzisiaj i uprawialiśmy seks. No i teraz trochę się przestraszyłam bo przecież jeśli coś dostało się do krwi to jest w jego płynach ustrojowych. Wiadomo jak to w seksie jest. To głupie ale zaczęłam się bardzo tym martwić że mogłam się czymś zarazić. Proszę o wyrozumiałość i odpowiedź.