Moja droga zaczęła się od narodzin syna,wiecznie jakieś problemy
w wieku ponad 2 lat zdiagnozowany autyzm,obecnie po 2,5 roku bardzo kosztownej i długiej terapii oraz specjalnej diety syn wychodzi na prostą
Pozostało kilka problemów a największy to taki że syn ma ogromne problemy z pamięcią,stojąc przede mną i słuchając co mówię po kilku sekundach nie jest w stanie tego powtórzyć,domyślam się że to sprawa koncentracji…urodziłam niedawno kolejne dziecko,ciężko coś takiego dziecku wytłumaczyć,pyta po kilka razy o coś tak jakby pytał o to po raz pierwszy.Badanie słuchu ok.byliśmy na oddziale neurologii dziecięcej i też było ok.,tylko morfologia była kiepska w tym kwas mlekowy podniesiony o ponad 20 ponad normę i aspat o 42
Z córą zaczyna się tak samo,WNM,asymetria ułożenia,rozdrażnienie małe,jest marudnym dzieckiem
Na wizycie u specjalisty okazało się że córa ma jeszcze jakieś spowolnione reakcje neurologiczne czy coś takiego,tzn.za późno zareagowała na dźwięk który miała z prawej strony itd.odruch moro nada obecny.
Córka ma 3 miesiące ale za to lepszy kontakt jest z nią niż z synem,uśmiech pojawił się wcześniej
Córki nie szczepiłam póki co na nic bo się już boję,synowi zaszkodziły szczepienia w szczególności te po roku (odra,różyczka,świnka) wtedy powychodziło najwięcej objawów,syn dość źle reaguje np.na pszenicę-traci pamięć,np. czegoś nauczył się na wczesnym wspomaganiu a po zjedzeniu pszenicy (bułki)-była prowokacja po roku diety, zapomniał wyuczonych rzeczy,pamięć jednak wróciła,do tego syn ma liczne alergie i niezdiagnozowane nietolerancje-w badaniach nie wyszło ale objawy są.
Badaliśmy co się tylko dało,grzyby w jelitach,wielokrotnie pasożyty,alergie…
Grzebiąc w historii chorób jakie były po obu stronach dowiedziałam się o tyfusie pradziadka moich dzieci (od strony ojca) podobno miał być poddany zabiegowi po którym nie miał mieć dzieci ale się nie poddał temu zabiegowi i ma 5 dzieci (synów) widzę pewne zaburzenia w nich i ich dzieciach ale w szczególności w dzieciach dziadka (dziadka moich dzieci)
Poczytałam o tej chorobie o sposobie leczenia itd.znalazłam informację o tym że uszkadza ośrodkowy układ nerwowy więc jeśli ktoś ma pojęcie i lubi grzebać w necie to bardzo proszę o więcej informacji odnośnie dziedziczenia genów czy też jak jak dochodzi do przekazania …no nie wiem jak już to ująć,ale chodzi mi o to jak kolejne pokolenie może dziedziczyć to,czy wystarczy że jedna osoba poprzez chorobę w której dochodzi do uszkodzenia układu nerwowego przekazuje to dalej poprzez tego małego plemnika czy tylko predyspozycje jakieś i czy można z taką wadą wrodzoną walczyć jakoś póki człowieczek jest tak malutki