Witam, zarejestrowałem się na tym forum aby zadać jedno pytanie które mnie bardzo nurtuje. Otóż mam sąsiada z klatki, który twierdzi że jest chory psychicznie. Rzadko go widuję, lecz ostatnio (3 dni temu) wchodząc do swojego domu, zaczepił mnie twierdząc że źle się czuje i żeby zadzwonić po pogotowie. Poszedłem z nim do niego, gdzie stwierdził ze jednak nic mu nie jest i żeby nie dzwonić, bo "może dożyje wieczora". Po chwilowej rozmowie wróciłem do siebie do domu lecz ciągle o tym myślałem i na następny dzień postanowiłem zajść i zobaczyć co u niego słychać. Gdy zaszedłem zastałem tam akurat jego opiekunkę, z którą porozmawiałem dość długo. Lekarze twierdzą że facet jest zdrowy, natomiast on sam uważa że jest chory psychicznie, nie pamięta tego że do mnie zachodził, mówił że siedzi, ogląda telewizor, czuje się normalnie i nagle "bum" i wychodzi z domu na podwórko bądź na klatke, nie zamykając drzwi. Zaczepia sąsiadów że jest głodny lub że źle się czuje (ma w domu pełną lodówke). Mówi że tego nie pamięta w słowach "Ludzie, musicie mnie zrozumiec, ja nad sobą nie panuje, nie kontroluje tego co robie, nie wiem, nie pamiętam zrozumcie". Zauważyłem że wmawia sobie że przez niego nie ma tu spokoju na klatce i że wsyzcsy sie przez niego powyprowadzali (oczywiście to nie prawda). Podczas rozmowy z nim (30 minutowej) zachowywał się normalnie tylko co chwile powtarzał że już na starość mu siadło na głowe (50 lat). Jest sam, nie ma rodziny, opiekunka przychodzi raz na jakiś czas. Wydaje mi się że to chyba od tej samotności mu się tak porobiło aczklowiek wczesniej był uzależniony od alkocholu i od 2 miesięcy nie pije. Myślałem żeby znaleźć mu jakies zajęcie które zabierze mu troche czasu w domu. Ma telewizor, lecz mówi ze nie oglada bo tam same reklamy, a czytać nie będzie bo nie ma oczu więc niewiem co on w tym domu robi. I tu pojawia się moje pytanie, czy może być niebezpieczny oraz jak mu pomóc? Nie boje się do niego zajść ponieważ mam wrażenie że się cieszy z mojego przyjscia