Witam,

Panie Doktorze mam pytanie dotyczące choroby mojego taty.
Wszystko zaczęło się na początku br. roku.
W środę (7 stycznia) tato w trakcie snu zadrapał sobie skórę na penisie. W piątek (9 styczeń) zaczęły go piec i swędzieć powieki i oczy, a wieczorem doszło do opuchnięcia moszny i penisa. Następnego dnia w sobotę (11 styczeń) tato miał trudności z oddawaniem moczu. Moszna była już bardzo czerwona, a wielkością dorównywała główce małego dziecka. Z moszny przez skórę wydobywała się wydzielina. Podbrzusze i pachwiny były również napuchnięte, a na udach wystąpiła wysypka. Wieczorem udał się do szpitala. Po szpitalach jeździł całą noc. Odsyłali go z jednego szpitala do drugiego celem konsultacji. Konsultowało go 5 lekarzy włącznie z lekarzem w szpitalu zakaźnym. Dwóch lekarzy podejrzewało chorobę fourniera bądź różę, a pozostali lekarze nie potrafili postawić diagnozy.
W końcu tato został przyjęty do szpitala na oddział chirurgii z podejrzeniem choroby fourniera bez temperatury.
Tydzień przed przyjęciem do szpitala tato zaczął przyjmować leki na cukrzycę i nadciśnienie. Od roku tato jest leczony u gastrologa po przebyciu ostrego stanu zapalenia trzustki. Obecnie na ogonie trzustki występują dwa torbiele, które są pod stałą kontrolą.
W niedzielę (12 styczeń) moszna była bardzo mocno czerwona. Tato dostawał silne antybiotyki. A po kilku dniach intensywnego swędzenia i pieczenia leki przeciwalergiczne i przeciwświądowe (Zyrtec). W trakcie pobytu w szpitalu z moszny i penisa przez skórę wydobywał się przezroczysty, lepki śluz. We wtorek (14 styczeń) rozmawiałam z lekarzem. Lekarz nie był pewny co tacie jest. Powiedział, że ma objawy choroby fourniera, ale musimy patrzeć na cały obraz kliniczny, a ten jest dobry ponieważ naciek zapalny moszny i penisa zmniejsza się i chory bardzo dobrze reaguje na antybiotyki. Po sześciu dniach pobytu w szpitalu przez dwa kolejne dni tacie utrzymywał się stan podgorączkowy. Temperatura wahała się w 37-37.3, raz miał 37.8.
21 stycznia tato został wypisany ze szpitala. Na wypisie napisano, że chory miał stan zapalny moszny. Otrzymywał metronidazol i jeszcze jeden lek, którego nazwy nie pamiętam. W zaleceniach napisano oszczędny tryb życia i smarowanie moszny, penisa i ud wewnętrznych wazeliną kosmetyczną.
W dniu wczorajszym (31 stycznia) tato zaczął mieć te same objawy. Zaczęło się od swędzenia i pieczenia oczu. Tym razem mocno napuchnięty jest penis. Wieczorem tato udał się ponownie do tego samego szpitala. Lekarz przyjmujący przyznał szczerze, że nie wiedzą co mu jest. A w dniu dzisiejszym Pani Doktor zauważyła rankę na penisie. Wacikiem pobrała materiał do badania i wspomniała o amputacji genitaliów.
Panie Doktorze,
ręce nam opadają! Myślimy o zmianie szpitala i lekarza bo jak widać lekarze z obecnego szpitala nie potrafią postawić diagnozy.
Z jednej strony wspominają o chorobie fourniera i amputacji, a z drugiej do dnia dzisiejszego nie wykonano tacie ani USG, ani nie nacięto skóry!!!
Wiem, że mój opis ‘przypadku’ jest bardzo ogólny, ale może miałby Pan Doktor dla nas jakieś sugestie.
Czy tato ma odpowiednią opiekę, czy powinniśmy zmienić szpital? Dziwi mnie to, że do dzisiaj nikt nie zajrzał do środka moszny!
Będę wdzięczna za szybką odpowiedź.
Magda