Otóż sprawa dotyczy członka mojej rodziny, mojej 28 letniej córki. Córka jest osobą,która cierpi na zaburzenia osobowości,od 14roku życia choruje na nawracającą depresje, miewała samookaleczenia i próby samobójcze. Jej ojciec cierpiał na podobne dolegliwości. Dodatkowo ma ciągłe zmiany nastrojów od euforii do załamań. Pojawiają się także stany lękowe i niepokoju szczególnie przy pojawiających się na codzień problemach. Oczywiście była leczona farmakologicznie: teraz znów lekarz przepisał jej leki w postaci Alvente i chloropthixenu. Jest dorosła więc nie mogę podejmować za nią decyzje ale mam przypuszczenia,że te leki są jej potrzebne do kolejnej próby samobójczej gdyż ich nie bierze, a tak było wcześniej. Czekała kiedy jej świat runie i połykała co się dało. Nie mieszkam z nią ale zdarza mi się (przez uczulenie na takie zachowania) grzebać jej po szafkach. Widzę też,że znów nie wychodzi z domu już 2 tyg. Chodzi w piżamie albo śpi całymi dniami. Nawet się nie czesze. Ok 1,5 tyg temu wstrzyknęła sobie powietrze w żyłę w ręce. Moje pytanie brzmi jak niebezpieczne może być przedawkowanie tych leków? Ma tego w sumie po jednym opakowaniu. Już nie wiem co robić. Zaczynam wątpić czy diagnoza w postaci depresji jest prawidłowa