Witam serdecznie,

Mam 22 lata, od początku września tego roku pracuję w zerówce (to moja pierwsza praca). Musiałam zarazić się od jakiegoś dziecka...
Kilka dni temu pojawiła mi się wysypka na dłoniach i na stopach, kilka kropek na twarzy. Przed tym byłam osłabiona, miałam podwyższoną temperaturę, dreszcze, nie zwiastowało to wysypki, ale jednak...
Mija 6 dzień wysypki, a ona wciąż jest - na dłoniach i stopach, z twarzy już zeszło (tyle, że jest różnica: już nie ma tego tyle, dosłownie po arę kropek, a było o wiele gorzej). Chcę jednak już jutro wrócić do pracy. Nie mogę sobie pozwolić na długie zwolnienie lekarskie.
Czytałam, że okres inkubacji tej choroby to 4-6 dni, a sama wysypka znika samoistnie po 6-10 dniach. Czy to prawda?

Mogę jutro iść do pracy? Wciąż zarażam?

Jak przenosi się ta choroba? Bo już sama nie wiem. Co zrobic, żeby nie zarażać?

I czy to będzie choroba bostońska? Jakie są jeszcze inne opcje? Lekarz nie umiał prosto zdiagnozować.