Już prawie 2 lata leczę kłykciny, które osadziły się w pochwie i na wargach (condyline i brodacid). Niektóre były dość duże, niektóre płaskie i rozległe jednak poznikały. Niedawno, przy badaniu ginekologicznym lekarz uznał, że to już jest wygląd prawidłowy, że wszystko poznikało. Jednak coś nie daje mi spokoju. Otóż miałam brodawki osadzone na obu ściankach pochwy, były płaskie. Powoli zanikały, zostały tylko nieznaczne zgrubienia - także myślałam, że to już norma. Jednak przy wyjmowaniu tamponu czuję rozrywający ból właśnie w tych miejscach - na ściankach pochwy tuż przy wejściu. Jakby pochwa była mało elastyczna. Z tego samego powodu boję się rozpocząć współżycie z nowym partnerem. Czy to oznacza, że nadal muszę je leczyć? Bardzo proszę o odpowiedź.