+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12

Temat: Brak zrozumienia a poradzenie sobie samej z problemami?

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Brak zrozumienia a poradzenie sobie samej z problemami?

    Mam 24 lata i od kiedy pamiętam moje życie nie układało się dobrze. Z rodziny to tylko mama dawała mi wsparcie, od dziecka chorowałam na padaczkę (bez rzucawek), byłam spokojną osobą więc od podstawówki w szkole doświadczałam przemocy psychicznej ze strony rówieśników. Brat choć nie wiem z jakiego powodu nigdy mnie nie lubił. Na studiach wyjeżdżając z miasta oddychnęłam od dawnego życia jednak tafiłam na bardzo toksyczny związek, a chłopak co raz bardziej robił się agresywny i po 2 latach udało mi się pomimo gróźb go zostawić, drugi chłopak był zbyt pewny siebie więc nie wytrzymałam takiego związku. Zostałam więc sama, a przez to jak traktowali mnie rówieśnicy nie mam znajomych jedynie jedną koleżankę, z którą udaje mi się czasami rozmawiać. Kiedyś nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim i chciałam popełnić samobójstwo tym bardziej że nikt z rodziny nie rozumie jak to wszystko wpłynęło na mnie i jaką mam nerwicę, z którą swojego czasu sobie poradziłam jednak dalej wróciła. Nie mogę sobie z nią poradzić, a przy braku zrozumienia jest to jeszcze bardziej trudniejsze. Od zawsze nie miałam chęci do życia i wolałam czasami by mnie tu nie było, ciągle czuję smutek i wszelkiego rodzaju lęki, mam zainteresowania ale i co raz większy zupełny brak motywacji i apatię, przede wszystkim bardzo niską samoocenę. Wszystko to coraz bardziej się powiększa. Wolę uciekać w świat marzeń niż czuć ten ból. Chciałam iść do psychologa, jednak brak funduszy mnie ogranicza, a pieniędzy nikt mi nie da, bo uważają że to tylko moje wymysły. Najgorszy jest brak zrozumienia. Chciałabym sobie pomóc ale nie wiem jak? Może wy mi coś poradzicie?

  2. #2
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,207

    Odpowiem coś. Twoje pisarstwo odbiega od normy, może tak chcesz na siebie zwrócić uwagę, albo raczej masz taki defekt. Maniera u mnie też przechodzi w defekt, jeden w wielu, więc co za różnica - zwracać uwagę na siebie w ten sposób, niby oczekiwać pomocy, publicznie rozpaczać nad sobą. ;/
    I to niepokoi otoczenie, które Ciebie odrzuca. Mnie - w zasadzie poradzono - tutaj, co mogę z sobą zrobić: znaleźć niszę. A właściwie to wyobrazić ją sobie, próbować myśleć, że nie jest tak źle. Na przykład - mniej tutaj zaglądając ostatnio mniej się dręczę i jednak jakoś daję radę ze spaniem, nie myśląc czy ktoś mi odpowie w taki czy inny sposób; myślę, że nie odpowiada nikt także po to, żebym się nie nakręcał - żaden wirtualny użytkownik, utworzony przez osoby sprawujące tu (jakąś tam) pieczę. Włażenie tu to proszenie się o niespokojne myśli; jeśli na forach zagadywać, to może próbować inaczej - i trochę wejdzie w nawyk, tzw. pozytywne myślenie, chyba.

    Poza tym o wielu sprawach wspomniałaś. Też miałem wiele takich w Twoim wieku (no nie matrymonialnych akurat - a to znaczy, jesteś atrakcyjna, skoro dwóch się kręciło koło Ciebie - no patrz...) .
    W takim razie, ktoś by Tobie mógł wyprostować ścieżkę - jakaś terapeutka, o których ostatnio tu znowu pisałem z niechęcią. Ale jak znaleźć kogoś życzliwego, kto by się Tobą zajął. A napiszę: tutaj jedna pani psycholog ma w profilu, że pomaga w przewlekłych chorobach, no to sobie wyobrażam czasem, że niektóre wypowiedzi tutaj były adresowane do mnie. Wzbudza też respekt i nawet trochę jakby ciekawość.

  3. #3
    Nie zarejestrowany
    Guest
    A Twoje jest w normie? Skoro jesteś tu żeby obrażać kogoś kto potrzebuje pomocy to nie uważaj się za specjalistę. A może to Ty masz problemy, bo osoby zbyt pewne siebie na takich forach zazwyczaj nie potrafią nawet swojego zdania powiedzieć na żywo. Wynika to też z Twojej wiadomości i porównywania się do mnie, bo skoro Ty cały czas siedzisz na forach, by rozpaczać (potocznie- jęczeć) nad sobą to nie znaczy, że mi o to chodzi. Chodziło mi o odnalezienie podobnej duszy i na innym forum ją znalazłam.
    Powinieneś się też zastanowić, nad różnicą w słowach nie rozumie, a odrzuca, to dwa różne wyrażenia więc jak jesteś niekompetentny to nie wypowiadaj się.
    Napisałeś: "próbować myśleć, że nie jest tak źle" wiesz poczytaj parę książek dotyczących osób z problemami własnymi i depresją. Nie potrafią one tak myśleć i tego zrozumieć.. i w tym problem, dlatego szukają pomocy, dlatego ja jej szukam.
    Mnie w porównaniu do Ciebie zaglądanie tu daje pomoc i wsparcie,więc po pierwsze jak już wspomniałam nie porównuj do siebie, a po drugie popracuj nad tym.
    Co do terapeutki to jakbyś dokładnie przeczytał napisałam, że nie jestem osobą, która ma na nią pieniądze więc sama szukam pomocy. Tobie też tego życzę, byś ją znalazł, bo po Twojej odpowiedzi widać jak bardzo jej potrzebujesz.
    Życzę powodzenia w odzyskiwaniu zdrowia, a także pewności siebie.

  4. #4
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Mam podobnie

    Czesc! Milo w koncu poznac kogos, kto ma podobnie jak ja. Naprawde poczulam sie, jakbys po czesci opisala moje zycie. Tak samo, jak Ty, mam nerwice (wlasciwie to ze trzy odmiany) i depresje. Nie chcialam nigdy popelnic samobojstwa, ale przyznam, ze po tym, jak zajeli sie mna 'fachowcy' i 'leki' na mnie zle wplynely, doszlam do wniosku, ze nie chce mi sie zyc, bylam bardzo blisko do checi zabicia sie, ale nie potrafilabym i mam nadzieje, ze sie to nie zmieni. Co do mojej przeszlosci, rowniez choruje, ale nie na nic tak powaznego jak padaczka. Wspolczuje :/ Moj kuzyn choruje, ale on traktuje to jak usprawiedliwienie na wszystko. Jest, lagodnie piszac, zboczony i popieprzony. Ty taka sie nie wydajesz, z tego, co o Tobie zdolalam przeczytac na tym forum. Bardzo dobrze odpowiedzialas temu arogantowi bez empatii. Niezly amator ludzkiej psychiki Ci sie trafil... Ze tez takich tu wpuszczaja... Jakbym czytala cos, co napisala moja 'rodzina, byli 'nauczycielowie', 'lekarze specjalisci', lub 'zyczliwi przyjaciele'. Moge Ci jedynie gleboko wspolczuc i udzielic rad na podstawie tego, co sama przeszlam i przeczytalam. Chcialam rowniez opisac moja sytuacje na tym forum, ale sama nie wiem... Skoro sie tu kreca tacy, jak twoj osobisty doradca, to moze lepiej nie... Tak, jak Ty mam 'rodzine', ktora mnie nie rozumie i nie chce pomoc, nawet 'matka' jest taka, wiec u Ciebie jest lepiej chociaz pod tym wzgledem. Tez nie za bardzo mam kase na jakiekolwiek leczenie, nawet fizyczne, bo i takie dolegliwosci mam. Mysle, ze w moim przypadku jest to zwiazane z tarczyca,ale u nas to sobie mozesz isc do lekarza... prywatnie... bo niewazne, ze na kase chorych bulisz calymi latami... W przeciwienstwie do Ciebie, nigdy nie mialam faceta, a mam 31 lat. Nie chodzi o to, ze nie bylo chetnych, ani tez nie jestem homoseksualistka. Jednak nie potrafie byc w zwiazku, bo moja 'rodzina' i ogolnie wszyscy faceci z mojego otoczenia, w ktorym dorastalam, obrzydzili mi to. Nie wiem, czy kiedykolwiek zaloze rodzine, a bardzo mi zalezy na byciu mama. Wolalabym miec pelna rodzine, a nie dziecko z probowki albo od kandydata na ojca z ogloszenia. Wracjac do Ciebie, uwazam ze nie powinnas tak bardzo myslec o leczeniu sie u specjalisty. Bylam i musze stwierdzic, ze to przereklamowane badziewie, a oni w glownej mierze na Tobie zarabiaja. Wystarczy, jesli juz, isc do darmowej poradni psychologicznej - centrum kryzysu rodzinnego, czy jakos tak brzmi ta nazwa. Tam Cie przyjma od razu, tak jak przyjeli mnie. Jednak nie nastawiaj sie na nic szczegolnego. Moja rada brzmi: jesli jestes inteligentna (a z Twoich wpisow wynika ze tak), sama poczytasz rozne profesjonalne ksiazki, a w razie braku czasu - artykuly psychologiczne. Poza tym, sa tez darmowe wideorozmowy online z psychologiem. Jesli jestes niezbyt madra, czy inteligentna, a nawet glupia, to nic Ci nie pomoze, nawet psycholog, bo niczego nie zrozumiesz albo zrozumiesz zle. Moim zdaniem, Twoja i moja depresja/nerwica maja w wiekszosci podloze fizyczne. Ja zawsze bylam dzieckiem niedozywionym i po ponad 30tu latach sie zorientowalam, ze wszystkie moje choroby sa wywolane zle funkcjonujaca tarczyca, ale tu znowu nikt mi nigdy jej nie zbadal, ani nie sprawdzono ilosci przeciwcial przy badaniu krwi, tylko TSH, ktore jest w normie dopoki nie trzeba tej tarczycy usunac. Jesli jestes w moim wieku lub mlodsza, to tez mozesz miec ten problem, ale u Ciebie bardziej mozna powiazac Twoja padaczke z depresja i nerwica. Od rodzinki to Ty sie lepiej izoluj, jesli to mozliwe. Co najwyzej z matka utrzymuj kontakt, jesli jest dla Ciebie dobra. Mam jednak pytane: skoro jest taka dobra, to czemu nie da Ci pieniedzy na psychologa? Chyba, ze ich nie ma, bo sie u was nie przelewa. U nas tez z tym nie za dobrze... Jeszcze jedna rada: idz do lekarza, wymus badanie krwi na NFZ - wszystkich mozliwych mikroelementow, najwazniejsze sa : potas, magzez, wapn, kwas foliowy, b12, przeciwciala, TSH, witamina D. Niech tylko sprobuje Ci nie wypisac, to zapraszam na pozew zbiorowy. Zycze powodzenia! W razie czego podaje moj e-mail: fleurdelys1986@hotmail.com Apropos Twojej padaczki, polecam blog dra Henryka Roznaskiego. Wystarczy, ze wpiszesz rozanski padaczka w google'u i Ci wyskoczy, co trzeba. Ja osobiscie zastosowalam jego przepis (podany na innym forum - herbiness) na pbrzek limfatyczny. Zadzialal cuda! Nie wiem, czy bierzesz typowe leki na padaczke i nie jestem lekarzem, ale moze sprobujesz, pod okiem specjalisty, czegos bardziej naturalnego, jesli Ci te leki nie pomagaja albo masz okropne efekty uboczne. Neurolog nic nie powiedzial na temat powiazania padaczki z nerwica i depresja? Moze jakis lekarz, kroty tez sie zna na ziololecznictwie by pomogl? Leki na depresje i nerwice tylko pogorszyly moj stan, nie wiedzialam ze moze byc ze mna az tak zle... W dodatku po nich przytylam 25 kg i chyba nie musze pisac, jak mnie przezywaja i traktuja czlonkowie 'rodziny' i 'przyjaciol', z ktorymi zreszta sie juz nie kontaktuje. Nie polecam antydepresantow. Bardzo mi pomogly witaminy, mineraly i ziola, zwlascza te zawierajace estrogen. Trzymaj sie!

  5. #5
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,207

    Już mi to pomału wisi, co kto o mnie myśli.
    Niektórzy chorują - tu dwie nieprawdziwe, założone może przez kogoś, kto za mną przylazł po numerze IP, wirtualne młodsze panie. Chorują i nic społecznego z nich nie będzie, tak jak ze mnie. Ani siebie nawzajem... Tacy ludzie - egoistyczni z wiekiem, przyjrzyjcie się kiedyś starszym ludziom, jak są w kolejce, do lekarza, albo gdziekolwiek...

    Nie wierzymy w cudowne wyleczenie. Nie chcemy... litości. Użalanie się - czemu nie, na forach, internet ma to w d. Fantazje o lepszym życiu seksualnym - nieprzeżytym dotąd. O materialnym - brak wyobrażeń skojarzonych z przyjemnością - odwrotnie: bogaci są nieprzyjemni, zabierają. Lampy ledowe, białe zamontowali przy drodze za oknem, w miejsce czerwonych, kortyzol. I co zrobisz?
    Od normy się brzydzę, pisałem; i uciekam - trochę w świat fantazji, ale tępy, otępienie mam już, nie ta wyobraźnia, która kiedyś. Zastanawiam się czy jednak te trzy? pudełka ketrelu, które zjadłem na przełomie 2014/2015 (zwala z nóg, pisałem, uzależnia, domaga się większej dawki, bo nie daje dospać do rana - nie był na moją przypadłość, ot co) - i kto się przyczynił do tego, że się tam dobrowolnie znalazłem - na ile wpłynęły na to, że już mnie tak nie rajcują pewne rzeczy typu hobby... jak kiedyś.
    A właśnie, że słusznie myślałem, że nie ma sensu dążyć do tego co inni materialnie. Hobby typu Scratch-building.

    Moja choroba neurologiczna jest nieprzewidywalna, w krótkim czasie może mnie uczynić dość ciężkim kaleką. Dwie autoimmunologiczne, także tamten liszaj, czy co to teraz jest, wcześniej astma (dziwne że przeszła). Zniszczony kręgosłup z wadą wrodzoną, stawy. Absolutnie brak możliwości samodzielnego utrzymania się przy życiu, za zarobione pieniądze, brak zdolności do radzenia sobie z prostymi sprawami życiowymi - nie interesują mnie nawet. Jest mi, od jakiegoś czasu, że w ogóle nic nie muszę; albo robię jak praca bo jeszcze się nie pokapowali, przez rutynę byle jak, aby do jutra, do za miesiąc, nie dalej. Sporo ujawniłem w tym wpisie.

  6. #6
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Daruj sobie

    Skoro masz tyle problemow, w tym z poprawna gramatycznie pisownia, to daruj sobie. Nie pisalam do ciebie, tylko do tamtej osoby, nic o mnie nie wiesz, wiec nie zgaduj. Po prostu sie nie wtracaj! Tak, na pewno jestem wymyslona i znam twoj adres IP... Wylacz paranoje. Z tym egoizmem i checia zwracania uwagi na siebie to widac, ze zastosowales przeniesienie. Sam sie wystawiasz na widok. I tylko ty wazny, a inni nie. Nie masz pojecia o tym, co w zyciu widzialam i robilam. Osoby w podeszlym wieku czekajace w kolejce do lekarza widzialam, wyobraz sobie. Tak konkretnie to te egoistyczne, bo malo jest w takich miejscach tych dobrych. Oni sie wpychaja do lekarza, jeden dziadek ni z tad, ni z owad sie zaczal awanturowac zamiast prosic, zeby go przepuscic, to lekarka mu zwrocila uwage i kazala mnie przepuscic. Co do kolejek, to sa... do rejestracji. Jade na drugi koniec miasta do szpitala, jestem przed 6 w kolejce, rejestracja od 7, a ja wracam do domu, bo sie dowiaduje ze wszystkie miejsca do okulisty juz zajete! Nie moge od lat usunac gryczaka (czy cholera wie, jak to sie nazywa) z wewnetrznej czesci dolnej powieki, nie wykonuja tego prywatnie, a na kase chorych zadne skierowanie poza tym ze szpitala nie jest wazne, wiec szlam sie rejestrowac, ale nie moglam, bo wpuszczaja starsze osoby nie o 6, ale o 24! Nawet sie nie domyslasz, ilu osobom pomoglam, tak a propos egoizmu. Nie wiesz tez, ile razy zostalam za to ukarana. Mam wiele problemow osobistych, w tym duzo zdrowotnych, ale nie opisalam tyle, co ty, wiec sie zastanow nad tym zwracaniem na siebie uwagi. Tu osoby licza na porady specjalisty albo wspolczujacego, czyli NIE CIEBIE. Zapamietaj to sobie i nie wchodz z butami w niczyje sprawy. Mam nadzieje, ze sie wyrazilam wystarczajaco jasno. Chyba, ze jestes trollem, to wtedy nie ma rady.

  7. #7
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,207

    medyczka.pl/kregslup-szyjny-58581#post167636
    No i miło, że się odezwałaś tu do mnie, zawsze to coś. To nie jest wchodzenie z butami, napisałem co myślę - niektórym to się nie mieści w pojęciu, obrażają się, ja się nie obrażam, jestem przyzwyczajony do obrażania reaguję ucieczką, a w internecie jest dystans, chyba, że ktoś się uweźmie i włamie. Odpisałbym Ci jeszcze jutro na ten powyższy post - o kolejkach, że... mnie niewiele pomoże jeździć gdzieś - jestem też już dość stary, a Ty młoda chyba. Stąd różnica podejścia. Kobiety są dla mnie przykre, wredne, nie kochają takich jak ja, fukają - no to zostaje mi wyobraźnia, oraz że co mają erotycznego, ale strata czasu, żebym i tu siedział, może masz rację - że zaczepiam, niepotrzebnie, tak jak moją panią, za tamtych sprawką, czy nie to już bez znaczenia; abo na drugim forum zanim się przekonałem kto to za jedna, osobistość z osiągnięciami.
    Jest więc możliwość, że napisałaś - napisałeś? do mnie wirtualnie, żeby mi rozwalić myślenie, zabrać czas na wyobrażenia o seksie - i coś o starości, która na mnie idzie, przyszła trochę już - od nich się nawet w starości nie można tak uwolnić, słaby punkt nieprzeżyty jak pisałem wyżej i dlatego taki. To za karę? - że tak się bawię, niby z Tobą tu i w ogóle, to Ty się tak zabawisz na mnie, za to, żebym właśnie stracił czas - albo sobie szedł jak radzisz precz. Jak tak przeczytać między wierszami co piszesz - możesz poza manierą być kimś kto pomogła wielu osobom, jeśli to pisze psycholog - taka przenośnia, przeniesienie (Nie mam pojęcia co znaczą, nie chce mi się już dowiadywać co czytałem dawno, na moim etapie to na nic, nikogo nie obchodzi gdybym się mądrzył, ja żyję z dnia na dzień prostymi sprawami, tu tylko tak jęczę).

  8. #8
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Jedz do zakladu zamknietego sie leczyc i sie odczep od ludzi, akurat ty tu masz bardzo waskie horyzonty i ci sie w glowie nie miesci to i owo, nie ja, czy ta osoba. To nawet nie jest post o mnie. Nie masz pojecia o niczym na moj temat. Nikt cie o nic nie prosil, spadaj sobie juz, nie chce mi sie czytac tych nielogicznie sklejonych zdan...

  9. #9
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,207

    To która z Was teraz pisze tutaj, ta 24, cz 31 co nie miała faceta? Chyba wolę tę drugą, więcej przeżyła... i 25 kg, cóż dobre i to. A poza tym, ktoś mnie wyśledził po IP, albo coś i znowu, tak jak napisałem powyżej - odciąga od innych zajęć, do wyobraźni. Obezwładniająca myśl, wyobrażam sobie, że to kobieta okazała mi zainteresowanie i to w jakiś sposób podobna do mnie, mająca defekt na urodzie... Coś bym napisał jak to jest, co sobie wtedy wyobrażam - chyba wiadomo... błogie uczucie, przyjemne. Położę się z tym spać. Blondynki, brunetki o jasnej karnacji, szatynki, mogą być.

  10. #10
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,207

    sympatia.onet.pl/tips/advice/co-sie-dzieje-z-twoim-cialem-gdy-sie-zakochasz-inf,5673924,advice-detail.html?utm_source=onet.pl&utm_medium=referral &utm_content=zakochanie&utm_campaign=trescired_blo czek0825

    n
    eurscience: nie u wszystkich biochemia zakochania jest taka sama.To zależy m.in. od polimorfizmów receptorów dla dompaminy i wazopresyny . dzielimy się na monogamicznych, seryjnie monogamicznych i poliamorycznych (kilka miłości jednocześnie) ,pozatym monogamia socjalna i seksualna może występować jednocześnie lub nie być powiązana tak jak ma to miejsce w związkach otwartych. Monogamia socjalna i seksualna jednocześnie jest m.in. u ludzi demiseksualnych gdzie pożądanie seksualne pojawia się tylko gdy nawiąże się emocjonalną wieź. Na modelu zwierzęcym też można obserwować różne systemy łączenia się w pary. U Goryli samiec ma jednoczesnie pare samic i w zasadzie każdej jest wierny. Większość człekokształtnych gibbonów jest monogamiczna. Natomiast u szympansów wydaje się że zakochanie nie występuje ale za to jest dużo seksu z wieloma osobnikami bez względi na płeć (promiskutyzm)
    poliamoryczny? emocjonalną więź miałem i... Łatwiej mieć marzenia i fantazje. Co ona mówiła - o ludziach, którzy rozstają się za porozumieniem (że to coś zwykłego, normalność), a co kiedy jedno umiera... Pisałem tutaj, dość dawno, że obawiałem się, zapomnieć jej słowa, na niektóre pewnie nie zwróciłem uwagi, nie spostrzegłem, albo nadal nie rozumiem.
    Czy to jej prawdziwe zdanie... ale jednak spostrzeżenie: Jeśli jedno umiera, to druga strona nie chcąc tego rozstania pozostaje wierna także po odejściu (czyli nie tylko śmierci), nie dąży do pozyskania nowego, bo... jej (kobiety? nie pamiętam) uczucie się nie kończy. Co to znaczy, dlaczego o tym mówiła? Nosi żałobę; czym jest żałoba? - Słyszałem od doktor w pzp, że stanem psychotycznym, może nigdy nie minąć.

  11. #11
    Nie zarejestrowany
    Guest

    depresja, brak równowagi psychicznej

    Cytat Napisal Nie zarejestrowany Zobacz post
    Mam 24 lata i od kiedy pamiętam moje życie nie układało się dobrze. Z rodziny to tylko mama dawała mi wsparcie, od dziecka chorowałam na padaczkę (bez rzucawek), byłam spokojną osobą więc od podstawówki w szkole doświadczałam przemocy psychicznej ze strony rówieśników. Brat choć nie wiem z jakiego powodu nigdy mnie nie lubił. Na studiach wyjeżdżając z miasta oddychnęłam od dawnego życia jednak tafiłam na bardzo toksyczny związek, a chłopak co raz bardziej robił się agresywny i po 2 latach udało mi się pomimo gróźb go zostawić, drugi chłopak był zbyt pewny siebie więc nie wytrzymałam takiego związku. Zostałam więc sama, a przez to jak traktowali mnie rówieśnicy nie mam znajomych jedynie jedną koleżankę, z którą udaje mi się czasami rozmawiać. Kiedyś nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim i chciałam popełnić samobójstwo tym bardziej że nikt z rodziny nie rozumie jak to wszystko wpłynęło na mnie i jaką mam nerwicę, z którą swojego czasu sobie poradziłam jednak dalej wróciła. Nie mogę sobie z nią poradzić, a przy braku zrozumienia jest to jeszcze bardziej trudniejsze. Od zawsze nie miałam chęci do życia i wolałam czasami by mnie tu nie było, ciągle czuję smutek i wszelkiego rodzaju lęki, mam zainteresowania ale i co raz większy zupełny brak motywacji i apatię, przede wszystkim bardzo niską samoocenę. Wszystko to coraz bardziej się powiększa. Wolę uciekać w świat marzeń niż czuć ten ból. Chciałam iść do psychologa, jednak brak funduszy mnie ogranicza, a pieniędzy nikt mi nie da, bo uważają że to tylko moje wymysły. Najgorszy jest brak zrozumienia. Chciałabym sobie pomóc ale nie wiem jak? Może wy mi coś poradzicie?
    depresja, brak równowagi psychicznej, niestety ale to inny nie wytrzymuja twojego braku stabilności emocjonalnej, braku własnego zdania, zycia, pasji, miejsca na ziemi. pomóc ci może tylko psychoterapia. zgłoś sie do psychiatry. wez zycie w swoje rece i nie pozwol aby wstyd przed pójściem do psychiatry doprowadził cie do grobu.

  12. #12
    Marzena111 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Sep 2017
    Postów
    1

    Też miałam kiedys problemy z rodziną i brakiem zrozumienia, brak kasy. Jednak mnie pomagały takie miejsca jak to, fora psychologiczne. Ale też z czasem korzystałam z pomocy psychologa są różne programy w wielu miastach, gdzie pomoc psychologa jest darmowa, owszem dłużej czeka się na wizyty ale da się rade- przerabiałam. Jednak warto czytać tematykę psychologiczną, szukać l udzi z którymi się dobrze czujemy a nie zatruwają nam codzienność. Teraz mamy takie czasy, że wszystko kuleje, dlatego psychoterapia Bydgoszcz stałą się dla mnie czymś tak codziennym, jak pójście np. do dentysty. Czasem trudno samemu dojść do ładu z sobą, wtedy polecam zajrzeć na psychoterapia.top Jeśli coś zakłóca życie codzienne, nie umiesz się odnaleźć...jest źle przez dłuższy czas itp. warto poszukać wsparcia u specjalisty, po wyjściu od psychologa czuje się jakby mi ktoś wyciszył głowę:-), jakby posprzątał w myślach.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 10-31-2016, 08:54
  2. Bół kolo żeber u samej góry
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 03-21-2016, 21:07
  3. Jak pomóc sobie z nerwicą, depresją i problemami emocjonalnymi?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 09-18-2014, 22:41
  4. Jak sobie poradzić z problemami z orientacją w terenie?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 08-15-2014, 17:52
  5. Jak poradzić sobie z presją otoczenia, problemami w szkole i rodziniie ?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 01-30-2014, 12:35

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233