Borykam się od niecałych dwóch lat z pewnym problemem. Otóż przestałem czuć potrzebę oddawania moczu. Tzn są momenty kiedy czuję potrzebę (chociaż nie jest to tak samo jak kiedyś), a czasami i w ogóle.

Ogólnie to jest tak, że gdy idę oddawać mocz to oddaję go prawidłowo bez problemów. Nie mam żadnych bólów w tamtych okolicach. Problem z brakiem potrzeby oddawania moczu rozpoczął się gdy zacząłem dbać o siebie i zrezygnowałem z niezdrowych płynów np Coli czy Pepsi (piłem je litrami przez wiele lat). Schudłem sporo ale jeszcze dużo muszę zgubić kilogramów. Przed rozpoczęciem się tego zaniku czucia oddawania moczu zacząłem brać tabletki na nadciśnienie (lecze się) ale lekarka domowa powiedziała, że te leki nie mają prawa tak działać i stwarzać problemy w układzie moczowym.

Naprawdę dziwna sprawa .. poczytałem sporo w internecie i właściwie znalazłem jedno źródło, że może to być coś związane z psychologicznym aspektem a dokładnie neurogenne sprawy. Może to w wyniku nerwów? Jestem bardzo nerwową osobą. Chociaż tu mój problem może też powodować zupełnie co innego.

Jeżeli chodzi o sprawy neurogenne to coś może być na rzeczy .. czasami rano jak mam gdzieś wyjść coś załatwić to mam wrażenie, ze mam potrzebe oddania moczu.. Naprawdę tego nie rozumiem. Bywało też, że miałem parcie na mocz i oddawałem mocz nawet co godzinę.. ale to było niezwykle rzadko.

Po prostu przez ten czas nauczyłem się regularnie oddawać mocz by oczywiście nie męczyć pęcherza - bo zapełniony pęcherz wiadomo czym skutkuje. Jakoś żyję z tym i wiadomo, że inni którzy mają gorsze problemu urologiczne są w gorszej sytuacji zdrowotnej ale mimo to wolałbym wiedzieć co mi jest i czy da radę jakoś to zwalczyć chociaż aby odzyskać w małym stopniu potrzebe oddania moczu

W tamtym roku robiłem badania moczu i według lekarki domowej - wyniki moczu były doskonałe. Mimo to poprosiłem skierowanie do specjalisty Urologa. Zarejestrowałem się i poszedłem do Specjalisty w Szczecinie (na NFZ). Czekałem oczywiście trzy miesiące ale udało się i niestety byłem srogo rozczarowany wizytą u lekarza. Jak dokładnie opowiedziałem co mi dolega to odpowiedział mi "No to co w czym problem" Może pan tak funkcjonować itp. Ogólnie poniekąd ma rację ale totalnie mnie zlekceważył jakbym przychodził z byle głupstwem. Po drugie był bardzo niemiły itp i już wiem, że do niego nie wrócę.

Problem nadal występuje. Więc chyba jednak samo to nie przejdzie. I trzeba działać. Dlatego napisałem tutaj bo może uzyskam tu jakąkolwiek pomoc. Chyba będę musiał udać się do urologa prywatnie ale hm to już będą koszta bo wiadomo za wizyty i badania się płaci.. Chętnie zapłacę jesli to by tylko pomogło.

Podejrzewałem też sterczę czyli zapalenie sterczy.. Ale skoro oddaję mocz prawidłowo i nie mam żadnych objawów do zapalenia prostaty? To też dziwne.. Może i jednak są jakieś też odmiany prostaty czyli takie przypadki jak np brak potrzeby oddawania moczu..

Proszę o pomoc co to może być?