Witam, współżyję ze swoim chłopakiem i używamy prezerwatyw. Nigdy nas nie zawiodły. Jednak spóźnia mi się okres i trochę się niepokoję. Nie mam regularnych cykli, od 28 do 32 dniowych, jednak ostatni okres zaczął się 10 marca, więc tym razem opóźnienie jest naprawdę duże. Naprawdę uważamy podczas stosunku i nie wydaje mi się, żeby mogło wystąpić jakieś pęknięcie prezerwatywy czy coś podobnego. W poniedziałek, 5 dni temu, zrobiłam test ciążowy. Był to poranny mocz, jednak nie pierwszy. To chyba nie mogło wpłynąć istotnie na zły wynik? Oczywiście, wyszedł negatywny. Jednak wraz z upływem dni i brakiem okresu, zaczynam się denerwować.
Nie jestem na diecie, nie chorowałam, nie zmieniłam klimatu. Raczej się nie stresowałam (prócz jednego egzaminu ;-), więc nie mogę nawet znaleźć przyczyn tego opóźnienia. Nie wiem, co zrobić, bo nie chcę jeszcze isć do ginekologa. Może powinnam powtórzyć test? Czy ten z poniedziałku mógł być zrobiony za szybko i być niewiarygodny?

P.S. Dodam, ze ostatnio podczas stosunku na prezerwatywie były śladowe ilości krwi. Pomyślałam, ze może to zapowiedź okresu, jednak tak nie było. Nigdy wcześniej nic takiego się nie wydarzyło, więc to zignorowałam. Jednak teraz sobie przypominam, że po stosunku, który odbył się zaraz po ostatnim okresie, również zauważyłam ślady krwi. Pojawił się może godzinę, dwie po nim, chociaż okres skończył mi się dzień wcześniej. Co to może oznaczać?