Witam.
Piszę tu z nadzieją na pomoc. Mam 33 lata. Odkąd pamiętam, zawsze miałam problemy z żołądkiem. Miałam helico, które zostało zaleczone.Bóle wracały co jakiś czas. Jakiś ponad rok temu, bóle żołądka wróciły, były tak silne, że zwijałam się w kącie i starałam się wyłączyć. Lekarka przepisała leki zobojętniające i no-spę. Nie pomagało specjalnie. Poprosiłam skierowanie na gastroskopię. Ta wykazała liczne nadżerki, stan zapalny i przepuklinę wpustową, helico nie było. Gastrolog przepisał mi Controloc i kazał czekać. Bóle ustały po około 2 m-cach. Myślałam, że jestem zdrowa i przestałam brać leki po jakichś 4 m-cach. Bóle wróciły, gastrolog powiedział, że muszę je brać nadal i tak brałam około roku. W maju znowu przestałam zakładając, że przecież nie wolno ich brać aż tyle i że albo mnie leczą, albo tylko maskują. Miałam spokój do zeszłego tygodnia. Bóle znowu tak silne jak wcześniej. Jeżeli tylko mam "gazy" to momentalnie uciskają mi żołądek i można zwariować. Kupiłam Controloc i biorę od kilku dni ale jestem załamana.Nie mam innych objawów chorobowych tj. zaparć, biegunek, nie chudnę. Dlaczego znowu? Nie chcę brzmieć patetycznie ale mam dla kogo żyć i po ludzku się boję, żeby nie stało się najgorsze. We wrześniu pójdę znowu na gastroskopię i mam nadzieję, że stan żołądka nie jest gorszy od tego sprzed roku. Czy możliwe jest abym musiała już zawsze brać te leki? Ja mogę brać ale nie sądzę aby to było rozwiązanie. Diety pilnuję, dodam. Co robić? Co myśleć?