Witam serdecznie,

Nie wiem w zasadzie jak zacząć.. ale ok zacznę od początku.

Więc moje problemy z jamą brzuszną zaczęły się pod koniec września 2017. Miałem takie jak by zatwardzenie które ustąpiło po dwóch dniach i w kolejnych etapach zaczęły się bóle pod lewym żebrem np 2 dni, następnie ból lokalizował się w dolnej prawej partii brzucha. Bóle nie były jakieś bardzo uciążliwe - po prostu był lekki ból i odczuwalny dyskomfort. Początkiem października postanowiłem sobie zmierzyć gorączkę i termometr wykazał 37 i tak ta gorączka do dziś waha się w przedziale 36.8-37.3 różnie w różnych porach dnia. Około 15 października postanowiłem pójść prywatnie na usg, żeby zobaczyć czy wszystkie narządy są w normie. Wyniki wyszły idealne - poza silnie rozdętym żołądkiem i nawet Pani Doktor upewniała się czy na pewno nic nie jadłem wedle zaleceń gdyż w jamie brzusznej dalej zalegał pokarm ( oczywiście zastosowałem się i 6 godzin przed nie spożywałem pokarmu ). Bóle utrzymują się do dziś - najczęściej w okolicach lewego żebra, czasami czuję bulgotanie i delikatne kłucie które promieniuje do tylnej partii pleców. Przez ten okres 2 miesięcy miałem z 3,4 wieczory gdzie ból z lewej strony nasilał się podczas leżenia na plecach i promieniował do kręgosłupa. Zauważyłem również w kale zwiększoną ilość ziaren,orzechów które są niestrawione. Obawiam się, że może to być nowotwór jelita grubego i szczerze obawiam się tego. Poszedłem do lekarza i mam skierowanie na gastroskopie i kolonoskopie. W zasadzie szukałem w sieci rozwiązania i ciężko mi znaleźć optymistyczną wersję choć jestem optymistą. W zasadzie od zawsze miałem raczej luźne stolce wręcz czasami biegunkowate. Moje pytanie brzmi - czy jeżeli żołądek gorzej trawi, to mogą pobolewać jelita ? Czy np jakieś wirusowe infekcje jelit mogą sie utrzymywać tyle czasu ( 2 miesiące ) ? Mam 35 lat i szczerze chciałbym jeszcze choć z 15 sobie spacerować po tej planecie. Bedę bardzo wdzięczny za odpowiedzi.