Prawie rok temu na lekcji wf zdarzyl sie wypadek. Podczas skoku przez skrzynie pani stala 2metry od skrzyni, a powinna nas asekurowac. Ja zachwialam sie i polecialam do tylu. Uderzylam dolnym odcinkiem pleców (lędźwiowym) o kant odskoczni. Przez prawie 2 miesiące byłam sparalizowana. Nie mogłam sie zginac, nie mogłam nawet sie schylić, żeby zawiązać buty! Ale na przeswietleniu nic nie wyszlo, a lekarz powiedzial, ze wszystko ok (powiedzial, ze ewentualnie mogę zgłosić się do neurologa, ale rodzice nie chcieli). Teraz nadal mnie bola te plecy. Np jak dluzej sie schylam np gdy myje same włosy i musze sie pochylić, to potem nie mogę sie przez kilka minut wyprostować, i taka zgieta chodzę po domu aż w końcu sie wyprostuje. Na wf gdy robimy kolyske, to potem nie mogę sie wyprostować, i ostatnio dostałam jedynke, bo odrazu po kolysce mielismy robic sklony a ja nie moglam, bo nie mogłam sie w pełni wyprostować. Co mi może dolegać? Rodzice ignorują moje narzekania o bol pleców, bo przeciez lekarz powiedzial, ze jest ok. Proszę o pomoc!