witam was. Mam na imię Karol i mam 15 lat. Chodzę do 3 klasy gimnazjum. Od tej właśnie klasy zaczęły się moje problemy... OK opowiem początek 3 klasy.

Niby jestem najstarszy i nikt mi nie zagrozi ( do bicia się nie jestem za dobry, nie chce mieć problemów, i z konfliktami też nie mam problemów). Mój problem dotyczy ogólnie szkoły, a więc w 3 klasie po przyjściu do szkoły (jestem jakoś 40 minut przed lekcjami) zaraz po przekroczeniu progu szkoły zaczynał boleć mnie brzuch (okolice podbrzusza + nudności, + to, że mnie mdli). Gdy siedziałem bezczynnie przed klasą to zaraz o tym myślałem i ból się nasilał, czasami robiłem ściągi czy spisywałem zadanie domowe i wtedy mnie nie bolało bo o tym nie myślałem, więc to na pewno coś z psychiką.
(moja mama też wiecznie się stresowała może to po niej...)

Rano na śniadanie jem płatki śniadaniowe z mleczkiem, a w szkole jakiś posiłek dopiero o 12...
Byłem u pedagoga, poradził mi, aby jak przyjde już do szkoły (7:00) spróbować zjeść coś, ale mimo, że burczy mi w brzuchu nie moge czemuś jeść... (tak jakby brzuch by chciał, ale usta nie przyjmują) - to samo z płynami.


Postanowiłem więc spróbować pić melise. Aktualnie już od miesiąca piję melisę (z biedronki ze skórkami pomarańczy, dwie saszetki dziennie) i bólów brzucha prawie nie ma, ale jakoś koło godziny 8,9 ciągnie mnie do toalety, żeby się załatwić... Stolce są rzadkie. Powiedzcie jak pozbyć się stresu i tych wypróżnień... Pozdrawiam