Witam. Okolo dwa tygodnie temu pojawil sie u mnie potworny bol plecow. Nie uznalam to za nic dziwnego, do szkoly nosze torbe, ostatnio byla wypelniona po brzegi ksiazkami, wiec stwierdzilam, ze najzwyczajniej w swiecie przeciazylam te plecy i stad ten bol. Natomiast okolo tydzien temu zaobserwowalam okropny bol w okolicy zeber, z prawej strony oraz z tylu po prawej stronie. Bol sie pojawia glownie przy pochyleniu sie, jak dotykam to rowniez, przy niektorych pozycjach ciala i ruchach rowniez. Opisalabym ten bol jako..hmm jakby ktos mi przygniotl zebra, pluca. Pojawiaja sie przy tym dusznosci, mam wrazenie jakby pluca zmniejszyly objetosc. Nie wiem czy to ma cos wspolnego z tym bolem plecow, w sumie torbe nie pierwszy raz mialam ciezka a takiego bolu w zebrach jeszcze nie mialam nigdy. Czy ktos moglby cos doradzic? Moze mial cos podobnego? Warto sie tym przejmowac?