Witam. 3 tygodnie temu mój chłopak dostał bólów w nadbrzuszu, właściwie zupełnie nagle, niespodziewanie, myślał, że może to z głodu. Ból nieco przemieścił się w okolice pępka. Sytuacja miała miejsce wieczorem i powtórzyła się następnego dnia tym razem rozpoczynając się od zgagi i wrażenia odruchu wymiotnego jednak bez wymiotów samych w sobie. Trwało to 3 dni po czym przeszło. Obecnie pojawia się z różną częstotliwością, można zaobserwować, że kiedy jest głodny ból zaczyna się znowu w nadbrzuszu po czym w trakcie jedzenia mija i wraca na chwilę kilka minut po skończeniu posiłku. Lekarz pierwszego kontaktu stwierdził nadkwasotę żołądka jednak nie wykonał nawet żadnego badania nie obejrzał brzucha pacjenta ani nie wysłuchał do końca objawów. Chłopak ma 19 lat, rok temu rzucił palenie po ok. 3 latach. Pije niewiele i jedynie okazyjnie, chociaż dawniej zdarzało się częściej. Miewa bóle głowy , jednak tomografia wyszła dobrze. Nie doznał żadnego urazu brzucha, odżywia się mało regularnie i jak to bywa w tym wieku nie do końca zdrowo. Pije dużo płynów (soki, napoje, do niedawna dużo kawy, cola, niewiele wody). Jako dziecko dość ciężko chorował na płuca. Około 2 miesięcy temu doznał urazu głowy jednak tylko powierzchownego.
Badania krwi: (wykonywane ok. pół roku temu)
- morfologia w normie,
- cholesterol zbyt niski,
- próby wątrobowe w normie,
- cukier w normie.
Czy lekarz pierwszego kontaktu miał rację? Jakie badania należałoby jeszcze wykonać?