Witam, dziś mija 2 tydzień od kiedy odczuwam bóle z prawej strony podbrzusza, dziś nie są tak okropnie
bolesne ale wciąż je odczuwam. Tydzień temu robiono mi usg,morfologię,mocz,usg. Wyniki wyszły ok, tylko usg
wykazało powiększony wyrostek robaczkowy.Oprócz bólu nie mam poważniejszych objawów, czasem stan podgorączkowy,ogólne zmęczenie,mam mdłości ale nie wymiotowałam do tej pory,
stolce codziennie na przemian luzne lub lekkie zaparcie(nie ciekawy kolor, dość ciemny) oczywiście wzdęcia,głośne przelewanie, i bolący żołądek podczas badań i ból w miejscu ucisku wyrostka i parcie na pęcherz, nie mam wstrętu do jedzenia. Pierwsza diagnoza lekarska"podejrzenie zapalenie wyrostka", łykałam początkowo Ibuprom ale to
słabo pomagało, na drugi dzień wróciłam do lekarza ponieważ ból wybudził mnie ze snu(dodam że ból był straszny, żadna pozycja nie pomagała),druga diagnoza"podejrzenie zapalenia wyrostka", dostałam skierowanie na oddział chirurgiczny w razie co i Ketonal doraznie przeciwbólowo.Leki przeciw bólowe pomagały ale je odstawiłam a po jakiejś dobie ból znów wrócił tyle że mniej intensywny, wróciłam do lekarza,trzecia diagnoza "to nie wyrostek, to żołądek", dostałam leki Mesopral i Debretin, na razie biorę je drugi dzień i stosuję zalecenia lekarza,ale poprawy to żadnej nie ma,pewnie za wcześnie na to,ale zgłupiałam, nie wiem co robić i co mi w końcu jest, iść do szpitala ze skierowaniem czy czekać i dalej cierpieć.Proszę o poradę.