Dzień dobry. Mam pewien problem. Zacznę od tego, że mam niedoczynność tarczycy. Ostatnio przez dwa tygodnie codziennie bolała mnie głowa. Okazało się, że nadciśnienie... Choroby niestety się mnie łapią. Od dobrego roku męczę się z bólem podbrzusza. Ginekolodzy mówią, że jajniki czyste, nic nie ma. Leczyli mnie na zapalenie przydatków- 4 antybiotyki i nic. Boli nadal. Bardzo często oddaję mocz i jest go dużo. Rano wstaję i czuję parcie moczu i ból w pachwinach. Oczywiście myślałam, że pęcherz. Do tego boli mnie w jednym miejscu po lewej stronie brzucha nad jajnikami na wysokości nerek i tam też promieniuje... Dziś miałam USG jamy brzusznej i nic! Na pęcherzu, nerkach, śledzionie, wątrobie, trzustce nic nie ma... A dotykam się nawet lekko i boli... Czasami gorzej, czasami w ogóle, ale ból od dobrego roku jest. Nie wiem co może być tego przyczyną... Jelito? Może ktoś mi podpowie, bo innych dolegliwości nie mam. Nie wymiotuję, zaparć nie mam, biegunek również. Jak mi dziś wyszło, że żadnych kamieni i piasku nie mam, to trochę się zdziwiłam, bo jednak coś boleć mnie musi. Pomocy