Witam. Mój kolega, chorujący na serce ostatnio zasłabł, zaczął się pocić, i pulsująco zwijać się z bólu. Po 5 minutach zaczął pluć krwią, wstał i aż się zatoczył, mdlał. Drętwiały mu ręce, że aż nie mógł utrzymać szklanki. Nie chciał żebym wezwała karetkę i mówił, że mu przejdzie.. Całość trwało jakieś 20 min. On sam mówi, że po prostu tak ma i nie wie co to jest ani jak się zachować gdy się to zaczyna. Dodam, że stało się to nie po wysiłku fizycznym. Co to jest? Czy to jakiś słaby atak serca? Jak się zachować gdy znowu będę świadkiem takiego zdarzenia?