Witam. Od jakiegoś czasu coraz częściej boli mnie serce i nie mogę wziąść większego oddechu, ale po jakimś czasie przestaje boleć i wszystko jest dobrze. Ale ostatnio miałem taką sytuację, że obudziłem się wcześnie rano w sobotę i zaczeło mnie boleć te serce. Myślałem że ból ustąpi po krutszym czasie, ale myliłem się. Ten "skurcz" trzymał mnie jakieś dobre 10 minut, myślałem że już się uduszę. A ja nie mogłem złapać tchu. W końcu wyszedłem na korytaż, wziełem pare małych wdechów, starałem się uspokoić i puściło. I tu teraz moje pytanie, czy
to normalne? Czy czas pujść do lekarza? Mam 16 lat. Chodzę od nie dawna do technikum, mam sporo nauki. Jeszcze czy wysiłek fizyczny, może mieć z tym coś wspólnego?
Wcześniej się tym wszystkim zbyt nie przejmowałem,ale ta ostatnia sytuacja wzbudziła we mnie niepokój. Dlatego proszę o odpowiedzi, bo sam już czuje że nie robi się za wesoło.