Witam!
Mam 20 lat.
Od pewnego czasu odczuwam ostry ból promieniujący od karku, do potylicy, czasami nawet do oka, wszystko z prawej strony. W nocy budzę się i nie mogę się ustawić tak, by ból ustał. Przez dzień (sporo czasu spędzam w pozycji siedzącej) nie jest prawie odczuwalny, chyba, że przy silnym ruchu głowy lub przy schylaniu się (np. schylenie się do wiązania butów - ból trwa potem przez paręnaście minut, stopniowo słabnąc, choć początkowo jest bardzo silny).
Zaczęło się to w piątek (06.09.13), kiedy w wybuchu euforii z gola naszej reprezentacji gwałtownie podskoczyłem i chyba jakoś poderwałem głowę, czy coś (można sobie wyobrazić, jak to wygląda). Kiedy emocje opadły (a sędzia odgwizdal spalony) poczułem dyskomfort z tyłu szyi, na karku. Mięsień z prawej strony był napięty, więc pomyślałem, że naderwałem go. Jednak już na drugi dzień zaczęły występować bóle, a żadne rozmasowywanie nie pomaga, a mięsień wcale nie jest napięty, ból jest, jakby to powiedzieć - wewnętrzny. Jakby ktoś wkładał dłuto od karku w górę, poprzez potylicę a potem aż do prawego oka (wszystko, powtarzam, z prawej strony).
Chciałem skonsultować to tutaj, by zapytać, co może być przyczyną i czy lepiej po prostu przeczekać. Nie za bardzo mam teraz czas, gdyż już niedługo zaczyna się sesja poprawkowa na studiach i mam całą górę nauki, toteż na wizyty u lekarzy/szpitali nie mam czasu.
Z góry dziękuje za opinie i pozdrawiam