Witam! Mam 22 lata, i dwa lata temu wykryłam sobie w piersi małego guzika, lekarze wręcz mnie zbesztali za zawracanie głowy pierdołami ponieważ wg. ich zdania był to torbiel. Dodam że nie dostałam nawet skierowania na usg. Po ok. 6 miesiącach guzek znacznie urósł.

Mama wysłała mnie prywatnie do chirurga który zalecił biopsję, która się nie udała bo w trakcie jej robienia guzy się rozbiły w drobny mak- niby dobrze bo miało to potwierdzać tezę o torbieli.

Niestety w Styczniu tego roku wykryłam sobie w tym samym miejscu guza, który był dwa razy większy niż ten ostatni i w dodatku bardzo bolał. Okazało się po USG że mam jakieś guzy ogniskowe- dwa a nie jeden. Dwa miesiące temu miałam operację pod narkozą, w której wycięli mi je. W trakcie operacji znowu okazało się że zamiast dwu są trzy, zrobiono biopsję.
[wyników biopsji nie dostałam do ręki ponieważ w laboratorium pomylono moje nazwisko, a byłam operowana w mieście w którym nie mieszkam i lekarz -chirurg który mnie operował, po ok 3 tygodniach od mojego wyjścia ze szpitala zadzwonił do mnie z wynikami].

Nazwy guza nie pamiętam ale zapewniał mnie że wszystko powinno być już OK. Minęły już te dwa miesiące i zaczęła mnie boleć pierś w miejscu w którym nigdy nie bolała. Guza miałam w prawej piersi na godzinie 7, tuż przy sutku, a teraz odczuwam ból na godzinie 11 i to jakieś 4cm od sutka w górę. Nawet bym nie panikowała aż tak, ale wczoraj zaczęła boleć mnie pacha. Jakieś pojedyncze ukłucia może raz na kilka h. Dziś boli mnie bez przerwy jakbym miała siniaka,jednak przy podnoszeniu ręki do góry lub wyginania jej w tył ból nasila się i to bardzo!!! Dodam że nie mam możliwości spotkania się z żadnym lekarzem do poniedziałku i moja babcia oraz prababcia zmarły na nowotwory piersi. CZY TO NORMALNE? MAM SIĘ MARTWIĆ??