W czerwcu 2013 spadłam z roweru na twarz i tak sie jakoś przekręciłam, ze bolała mnie bardzo szyja przez 3-4 tygodnie. Na wypisie ze szpitala jest napisane ze mam zniesiona lordoza szyjna. Dwa miesiące pozniej poszłam do maturalnej klasy i dość sporo siedziałam. Przestałam uprawiać sport w takim stopniu jak kiedyś i zaczął mnie bolec kręgosłup miedzy łopatkami. Wszytko przeszło po jakichś 2 tygodniach od skończenia matury, wróciłam co sportu. Teraz studiuje, moj plan wyglada tak, ze pon-czwartek sie uczę a resztę czasu uprawiam sport. Czuje straszny bol w czwartek, ale w niedziele znowu wszystko jest w miarę ok, to znaczy bol czuje ale jest on nieznaczący. Jesli jakiegoś dnia spotykam sie ze znajomymi i siedzę np przy piwie więcej niz godzinę to bol powraca. Jak sobie pomoc? Co to może byc? Czy to kiedyś przejdzie?