Witam na początku trochę o mnie.
Mężczyzna, lat 20.

Od jakiegoś roku mam problem z kolanami. Po grze w szkole nagle zacząły mnie boleć cholernie kolana, na drugi dzień tzn. ból przy schodzeniu/wychodzeniu ze schodów.
Najgorzej było przy grze w siatkówke, jeżeli bym nie rozgrzał kolan, to po 3-4 wyskokach! by mnie tak kolana napieprzały, że pograniu.
Po rozgrzaniu byłem w stanie grać, ale ból był odczuwalny, pare godzin po grze i szczególnie na drugi dzień nie było zbyt kolorowo.
Dodatkowo jak np. długo stoje w jednej pozycji(np. w kościele) gdy mam kleknąć to jest potworny ból z tym związany...

Dodatkowo po zgięciu kolan ciągle skrzypią mi kolana. wkurzyłem się poszedłem do lekarza rodzinnego po skierowanie do ortopedy, on mi nawet powiedział, że kolana skrzypią to nic się nie dzieje bo jemu też skrzypią, myślałem, że mnie szlak tam trafi. W końcu mi dał te skierowanie(choć bardzo nie chciał tego zrobić). Po wykonaniu zdjęć i zbadaniu kolan ortopeda stwierdził, że mam problem z chrząstką kostną. Troche dla mnie żałosne to jest, że w takim wieku taki problem...
Zalecił branie structum 500 i zapisał mnie na 10dniową rehabilitacje(do tego tak cholernie mi termin nie odpowiada).
Kończe brać lek, ale czy efekty są nie wiem, nie grałem od tej chwili w siatke.
Do tego chodze regularnie na siłownie, ćwicząc oczywiście całe ciało.

Miał ktoś podobne objawy i udało mu się je przezwyciężyć...?