Witam.
Od około trzech lat mam problemy z prawą nogą w okolicach biodra. Zaczęło się to pewnego razu na w-f'ie jeszcze przed rozgrzewką. Czułem niewielkie odrętwienie i niepewnie stawiałem kroki prawą nogą, ponieważ czułem jak gdyby biodro ciągnęło do tyłu. Ból nasilał się przy wstawaniu jak i siadaniu, gdy kucałem lub podnosiłem nogę wchodząc po schodach. Przez około 2 dni brałem tabletki przeciwbólowe lecz nie zwalczały bólu do końca. Wreszcie udałem się do lekarza, ponieważ ból się nasilał. Nie doznałem żadnego urazu, wykręcenia ani o nic się nie uderzyłem. Lekarz kazał mi się przejść do drzwi i z powrotem, ukucnąć, wstać, powykręcał i pouciskał nogę. Zrobiłem prześwietlenie, lecz wszystko było w porządku!! Przepisał mi jakiś środek do pryskania na skórę (nie pamiętam dokładnie jaki, jakiś w areozolu) i kazał brać przez dwa tygodnie. Twierdził że na pewno pomoże, lecz nic nie pomagało.
Minął jakiś czas i ból zaczął ustępować. Raz na jakiś czas, coś zakuło lub uciskało około 2-5 razy dziennie. Po każdym wysiłku zawsze coś odczuwałem.
Po około pół roku znów poszedłem do lekarza, tym razem innego. Przebadał mnie podobnie jak poprzedni, ale stwierdził, że nie potrzebne jest prześwietlenie i tu prosto z mostu... Stwierdził że udaję!! Załamał mnie totalnie, dosłownie miałem ochotę mu przywalić! Byłem wtedy z matką, którą również to wstrząsnęło. Zaczęła z nim długą rozmowę po której zgodził się na prześwietlenie. Po prześwietleniu powiedział, że wszystko jest w porządku. (zaczęły dobijać mnie te słowa)
Zwolnienie z w-f'u do końca roku szkolnego kazał mi nie przemęczać nogi, znów jakiś lek w areozolu (jakby tabletek nie było) i nadal nic się nie zmieniło.
Od tej wizyty nie byłem już u żadnego lekarza. Mam 21 lat i kuleje na nogę jakbym miał protezę, walczę z bólem biorąc nurofen często przekraczając dzienną dawkę maksymalną no i zacząłem palić. Już tak ponad 2 lata. Skończyłem szkołę i zacząłęm pracę. Życie stało się uciążliwe i bolesne choć czasami są dni kiedy ból jest łagodny. Nie wiem co dalej robić. W mojej rodzinie są podobne przypadki, mama narzeka na kolana a ojciec na stopę. Czy mogłem to odziedziczyć? Poradźcie coś, proszę was. I z góry dziękuję za każdą wypowiedź.